26 sierpnia 2012

12. Listy od "E."



"Człowieka naj­le­piej poz­na­je się pod­czas kłótni, 
po­nieważ wte­dy mówi to, co myśli, a nie tyl­ko to, co przemyśli".

~*~

     Kolejny ranek znów przywitał nas deszczem, jakby nawet pogoda była przeciwko mnie. Oskarżycielskie spojrzenie Ginny prześladowało mnie na każdym kroku, a ja nie potrafiłam przestać myśleć o Malfoyu i nieświadomie pragnęłam jak najszybciej go zobaczyć. Ale nie pojawił się tego dnia na siódmym piętrze, więc lekko przygnębiona wróciłam do pokoju wspólnego i z głośnym westchnięciem otworzyłam Standardową księgę zaklęć (6 stopień).
     Nie zdążyłam przeczytać nawet jednego akapitu, kiedy przede mną usiadła Ginny.
 - Znów tam byłaś! – szepnęła do mnie z wyrzutem, a ja byłam zbyt odważna, żeby zaprzeczyć, a jednocześnie zbyt tchórzliwa, by spojrzeć jej w oczy.
 - Nie macie czasem treningu quidditcha? – zapytałam bez entuzjazmu.
 - Mamy, po południu. Bylibyśmy cudowną drużyną, gdybyśmy grali mecze przy pustych trybunach, bo wtedy Ron nie przepuszcza kafli. Ale nie zmieniaj tematu, Hermiono. Prosiłam cię, błagałam, żebyś dała temu spokój, a ty oczywiście robisz na przekór…
 - Ginny, on uratował mi życie. Mam wobec niego dług wdzięczności.
 - Dobrze wiesz, że na własne życzenie.
     Miała rację, jak zwykle miała rację. Odważyłam się podnieść na nią wzrok. Siła jej spojrzenia była porażająca, a usta zacisnęła w charakterystyczny sposób, tak, że były tylko jedną linią. Tak bardzo przypominała mi w tamtym momencie panią Weasley, dającą kolejną reprymendę bliźniakom, że prawie się uśmiechnęłam.
 - Potrafisz przestać myśleć o Harrym? – zapytałam, a ona prawie natychmiast się skrzywiła. – Co byś powiedziała, gdybym stwierdziła, że kochanie go to szaleństwo?
 - To przykład najgorszy z możliwych, Hermiono – odparła – bo ja doskonale zdaję sobie sprawę, że to szaleństwo. Między innymi dlatego chodzę z Deanem, jestem rozbita emocjonalnie i mam huśtawki nastrojów.
 - A ja karuzele – zadrwiłam, wywracając teatralnie oczami.
 - Wspaniale. Jeszcze jedna osoba rozbita emocjonalnie i otworzymy lunapark. Może zapytamy Rona jak sobie radzi? – powiedziała, ale się nie uśmiechnęłam.
     Właśnie wtedy zauważyłam, że zbliża się do nas Ron, z miną zbitego psa. Im bliżej było pierwszego meczu Gryfonów, tym trudniejszy do zniesienia się stawał. Ciągle tylko mówił o tym, jak jest beznadziejny, i że jeśli przegrają, to tylko przez niego. Cierpiał na poważny brak wiary w siebie, chociaż Harry uparcie powtarzał, że Ronald gra świetnie – gdy nikt go nie widzi.
 - A wy co tam sobie szepczecie? – zapytał, siadając obok mnie. Ginny spojrzała w sufit.
 - Mówię Hermionie, że ogromne zasoby wód podziemnych w Australii zgromadzone są w basenach artezyjskich, których łączna powierzchnia zajmuje niemal 1/3 tego kontynentu!
     Rzuciłam jej rozbawione spojrzenie, a w odpowiedzi puściła mi oczko.
 - Jasne – odparł smętnie Ron. – Pewnie nabijacie się z mojej gry… Wciąż nie wiem, dlaczego Harry trzyma mnie w drużynie. Nawet do podawania kafli się nie nadaję.
     Po wyrazie twarzy Ginny domyśliłam się, że ma na końcu języka jakiś złośliwy komentarz co do postawy jej brata, ale stan Ronalda był tak żałosny, że nawet ona nie miała sumienia, by jeszcze bardziej go dobijać i z niego drwić.
 - Widać potrafisz grać, skoro Harry cię nie wyrzucił – pocieszyłam go. – No i pamiętaj, że okazałeś się najlepszy podczas sprawdzianów.
     Tym razem to panna Weasley spojrzała na mnie z radosnym błyskiem w oczach. Wiedziała, że gdyby nie moja drobna interwencja przy słupkach bramkowych, jej brat prawdopodobnie nie dostałby się do drużyny Gryffindoru jako obrońca.
 - Taa – jęknął Ron i spojrzał w głąb pomieszczenia, gdzie spod okna pomachała mu wesoło Lavender Brown. Od razu poprawił się na fotelu i lekko uśmiechnął.
 - A tak swoją drogą, to gdzie jest Harry? – zapytała Ginny.
 - U Dumbledore’a na kolejnej lekcji – odparł pan Weasley, na co jego siostra kiwnęła głową.
     Spojrzałam na nietkniętą Standardową księgę zaklęć i głośno westchnęłam. Ostatnio nie miałam kompletnie ochoty na naukę, a przez to narobiło mi się sporo zaległości. Postanowiłam nadrobić to w najbliższych dniach – być może nauka oderwie moje myśli od postaci Dracona Malfoya, który nieustannie krąży w mojej głowie?
     Zegar wskazywał czternastą trzydzieści, kiedy zaczęłam podnosić się z miejsca.
 - A ty dokąd? – zapytała natychmiast podejrzliwie Ginny.
 - Wciąż pamiętam, że jestem prefektem i od czasu do czasu muszę pilnować porządku w tym zamku. Szczególnie wtedy, kiedy inni o to nie dbają – skłamałam, choć byłam pewna, że Ruda w to nie uwierzyła. – Zobaczymy się wieczorem.
 - Tak, o ile Ron nie pozabija nas kaflem – szepnęła w moim kierunku. Parsknęłam śmiechem.
     Na siódmym piętrze po raz kolejny spotkało mnie rozczarowanie, kiedy ujrzałam puste wnętrze komnaty. Dodałam kolejny składnik do warzącego się eliksiru i zwiększyłam temperaturę ognia pod kociołkiem. Poświęcałam całą siebie w powodzenie tej sprawy, jakby od tego miało zależeć i moje życie. Wtedy myślałam tylko o tym, że dopóki mikstura wciąż się gotuje, będę mogła spotykać się z Malfoyem. Gwarancja dwóch miesięcy. A co miało być potem – nie miałam pojęcia i na pewno nigdy bym tego nie odgadła.
     Za pół godziny miałam wrzucić do kociołka muchy siatkoskrzydłe, więc opuszczanie komnaty na zaledwie trzydzieści minut mijało się z celem. Nie zabrałam ze sobą żadnych książek, więc nie miałam nawet zajęcia na ten czas. Wyjrzałam przez okno: szkolne błonia tonęły w strugach deszczu wylewanych przez płaczące niebo. Czubki drzew Zakazanego Lasu tańczyły delikatnie przy jesiennym wietrze, a ja wróciłam pamięcią do nocy, którą spędziłam w środku tej strasznej puszczy. Nie chciałabym tam ponownie wracać.
     Odwróciłam się i od niechcenia zaczęłam przeglądać książki stojące na jedynej półeczce w komnacie. Nie widziałam ich wcześniej – widać Malfoy musiał umieścić je tutaj niedawno. Były poniszczone i stare, jakby czytano je wiele razy, ale tutaj spełniały jedynie funkcję dekoracyjną. Nie były to podręczniki, ale – co mnie zdziwiło – czarodziejskie bajki dla dzieci i informatory o quidditchu. Przyglądnęłam się z zaciekawieniem tytułom na potarganych grzbietach: „Czarodziej i skaczący garnek”, „Jak wybrać odpowiednią miotłę”, „Włochate serce czarodzieja”, „Quidditch przez wieki”, „Śpiewający kociołek”, „Abrakadabra, czary-mary”, „Zwód Wrońskiego i inne sztuczki na miotle”
     Szczególnie zainteresowała mnie jedna bajka pod tytułem „Czara mara i jej rechoczący kikut”. Sięgnęłam po książkę i zdjęłam ją z półki. Kiedy otworzyłam książeczkę na przypadkowej stronie, natknęłam się na białą, niewielką kopertę. W przeciwieństwie do pożółkłych i zniszczonych stron, wydawała się zadbana i wciąż delikatnie pachniała kwiatami, więc pomyślałam, że musiała zostać przysłana niedawno. Nie wiedząc, czy robię dobrze, wzięłam ją do ręki i delikatnie, jakby była ze szkła, obróciłam.
     Zaadresowana była wyraźnie ładnym, kaligraficznym pismem do Dracona Malfoya, do Hogwartu, dormitorium Ślizgonów z szóstego roku. Równe i kształtne litery z pewnością wyszły spod ręki kobiety. Pomyślałam, że może to matka Malfoya je napisała, ale w takim razie dlaczego wysyłała mu je w niewiele wartych bajkach dla dzieci?
     Przygryzłam dolną wargę, rozdzierana sprzecznymi uczuciami. Wiedziałam, że czytanie cudzych listów zakrawa o świętokradztwo, że korespondencja jest sprawą indywidualną, oraz że nie mam prawa przeglądać tekstów zaadresowanych do Dracona Malfoya. Ciekawość jednak wygrała w pojedynku ze zdrowym rozsądkiem. Powoli, drżącymi palcami, otworzyłam kopertę i wyjęłam list napisany tym samym, ładnym pismem.
     Nie był długi i niczego nie potrafiłam z niego odgadnąć. Autorka pisała jedynie, że ma nadzieję na szybkie spotkanie podczas Bożego Narodzenia, oraz żeby Draco pilnie się uczył, bo szósta klasa to ostatnie przygotowania do przyszłorocznych owutemów. Na koniec dodała, żeby się nie martwił sprawami, na które nie ma wpływu i przesłała raczej oszczędne w słowach pozdrowienia. Podpisała się jako „E.”.
     Nie miałam pojęcia kim mogła być E. Prawdopodobnie każdym. Ciotką, kuzynką, dalszą, zapomnianą rodziną, a może koleżanką z innej planety – rozwiązań było tysiące. Pisała z pozoru o błahych sprawach, ale coś w tym liście mi się nie podobało. Być może był to fakt, że pomimo pięknego pisma, autorka nie tolerowała żadnych zasad dotyczących poprawnej pisowni. Niektóre wyrazy zaczynała wielką literą, chociaż znajdowały się w środku zdania, innym razem gardziła interpunkcją, a używanie kropek uważała chyba za zbędne. Odłożyłam na półkę tę bajkę i sięgnęłam po następną, a w niej znów natknęłam się na list.
     Tak było w każdej z książek, w opowieściach dla dzieci i tych dotyczących quidditcha. Krótkie listy pełne błędów o nieciekawej treści, zawsze napisane tym samym pismem, zawsze zaadresowane do Dracona Malfoya, zawsze podpisane „E.”. Otwierałam każdy po kolei, nie musząc wczytywać się w słowa by uznać, że są po prostu nudne, jakby ta korespondencja odbywała się z przymusu, nie ze szczerych chęci.
     Cóż – kimkolwiek była E. – od razu założyłam, że nie będę jej lubić.
     Dodałam ostatni już dzisiejszego dnia składnik do eliksiru i zamieszałam chochlą we wrzącym kociołku. Mikstura była teraz w kolorze malinowym i wydawała przyjemny zapach kwitnącego bzu. Upewniłam się, że książki na półce leżą w odpowiednim miejscu, po czym ruszyłam w kierunku drzwi, gotowa wreszcie zmierzyć się z nawałem prac domowych.
     Nim zdążyłam dojść do portretu Grubej Damy, gdzieś z głębi korytarza zamku usłyszałam jakieś krzyki. Podniesione głosy wydawały się znajome. Skierowałam się w tamtą stronę.
 - Tylko dlatego, że nie robię tego publicznie…
 - Całujesz Świstoświnkę, tak? A może chowasz pod poduszką zdjęcie ciotki Muriel?
 - Ty…
     Szybko zorientowałam się, kto prowadzi tę ostrą wymianę zdań. Ron i Ginny. Słowa Rudej widocznie dotknęły Ronalda do żywego, skoro w złości chciał rzucić na swoją siostrę jakieś zaklęcie. Postanowiłam nie mieszać się do ich spraw. A potem usłyszałam głos Harry’ego, pełen przejęcia i sztucznego spokoju. Zastygłam w miejscu tuż za rogiem.
 - Nie bądź głupi…  – mówił Wybraniec, prawdopodobnie przytrzymując przyjaciela.
 - Harry całował się z Cho Chang! – usłyszałam krzyk Ginny i bez problemu zorientowałam się, że panna Weasley bliska jest już płaczu. – A Hermiona z Wiktorem Krumem, tylko ty uważasz, że to coś odrażającego, bo masz w tym tyle doświadczenia, ile dwunastolatek!
     Zamarłam, słysząc te słowa. Chwilę później przebiegła obok mnie zapłakana Ginny, ale była w takim stanie, że chyba nawet mnie nie zauważyła. Nie chcąc za wszelką cenę spotkać się teraz z rozwścieczonym Ronaldem, ruszyłam czym prędzej za nią do pokoju wspólnego. Ale kiedy tam dotarłam, dowiedziałam się, że Ruda zamknęła się w swoim dormitorium i obecnie nie chce nikogo widzieć na oczy.
     Rozejrzałam się po zatłoczonym pomieszczeniu i dostrzegłam pod oknem sylwetkę Deana Thomasa, chłopaka Ginny. Miał nietęgą minę i wyglądał, jakby przed chwilą ktoś kazał mu wypić kubeł ropy czyrakobulw. Podeszłam do niego i bez zbędnych wstępów zapytałam:
 - O co poszło tym razem?
     Drgnął, kiedy mnie dostrzegł, ale widocznie mu ulżyło, gdy przekonał się, że to tylko ja. Potargał ręką włosy na głowie, które i tak były już w niemałym nieładzie.
 - Och… Głupia sytuacja…  – zaczął. – Trening był całkiem udany, Harry chwalił całą drużynę i w ogóle… Powiedział, że pewnie rozwalimy Ślizgonów w najbliższym meczu… Więc wszyscy rozeszli się w dobrych nastrojach. Poszliśmy z Ginny… no i… pocałowaliśmy się – powiedział, jak gdyby zrobili coś złego, po czym urwał, jakbym teraz miała go skrytykować.
 - Chyba rozumiem – odparłam. – Nakrył was Ron.
     Kiwnął tylko głową.
 - Wściekł się – ciągnął Dean. – W życiu nie widziałem go w takim stanie. Krzyczał, że nie chce, żeby jego siostra obcałowywała się z chłopakami na oczach wszystkich, że ma dość wysłuchiwania, co ludzie mówią o jego rodzinie i tak dalej… Wyglądał, jakby wpadł w furię. Mam nadzieję, że nie zrobił nic Ginny. Harry próbował go powstrzymać, ale...
     Bez najmniejszego problemu wyobraziłam sobie szkarłatnego na twarzy Ronalda wrzeszczącego na swoją siostrę, że ta całuje się w nieodpowiednim – dla niego – miejscu.
 - Wszystko z nią w porządku, potrzebuje tylko chwili wytchnienia – zapewniłam go.
     Poklepałam go przyjaźnie po ramieniu, na co odpowiedział mi wątłym uśmiechem.
     Zostawiłam Deana pod oknem, a sama zajęłam miejsce przy stoliku i po raz kolejny zabrałam się za prace domowe. Ale ledwie wyjęłam z torby książkę, ktoś brutalnie wyrwał mi ją z rąk.
 - Całowałaś się z Krumem?! – krzyknął Ron, z twarzą czerwoną niczym piwonia. Zaraz za nim wbiegł Harry. Próbował pociągnąć go w stronę dormitorium, ale pan Weasley się zaparł i Wybraniec prawdopodobnie musiałby wyrwać go razem z kawałkiem podłogi.
     W pokoju wspólnym nagle zrobiło się zupełnie cicho. Patrzyłam na Ronalda, człowieka, którego tak uwielbiałam, z narastającą złością. Nie potrafiłam tego ukryć.
 - A co tobie do tego? – odparłam pytaniem na pytanie, co on uznał za odpowiedź twierdzącą. Zaśmiał się sztucznie, nienaturalnie, po czym wskazał na mnie oskarżycielsko palcem.
 - Czyli tak! Pewnie wtedy, podczas Balu Bożonarodzeniowego, przecież tak dobrze się bawiliście! Wciąż ze sobą piszecie? Wysyła ci pocztówki z Bułgarii?
     Na mojej twarzy zakwitły rumieńce, które zauważył Harry.
 - Idź do dormitorium, Ron – powiedział stanowczo Wybraniec, ale pan Weasley go zignorował. Wciąż wpatrywał się we mnie, wypowiadając coraz bardziej raniące mnie słowa.
 - Cóż, przynajmniej nie robiliście tego publicznie… przynajmniej tak myślę, bo chyba bym się dowiedział, co? Mogłaś powiedzieć, chyba, że się bałaś, że cię wyśmiejemy?
     Czułam, jak w oczach stają mi łzy.
 - Dość – rzekł Harry, stając przed samą twarzą Rona i wyciągając w jego kierunku różdżkę. – Albo pójdziesz teraz do dormitorium dobrowolnie, albo rąbnę cię jakimś zaklęciem, a wiesz, że znam kilka całkiem niezłych.
     Chwilę stali, mierząc się wzrokiem, aż w końcu do Ronalda prawdopodobnie dotarło, do czego doprowadził. Nie zdobył się jednak na żadne przeprosiny, tylko warcząc na każdego, kto stał mu na drodze, udał się po spiralnych schodach do swojej sypialni. Kiedy zniknął za zakrętem, Harry odwrócił się do mnie ze współczuciem wymalowanym na twarzy. Byłam pewna, że zauważył łzy w moich oczach.
 - Hermiono, on wcale nie miał tego na myśli – powiedział cicho.
 - Och, ależ miał – odparłam łamiącym się głosem. – Co więcej, chciał wyznać to już dawno temu, ale jakoś brakowało mu odwagi i sposobności. Aż wreszcie mu się udało.
 - Wiesz, że powiedział to w złości, na pewno jutro przeprosi…
 - Harry, nie broń go! – podniosłam głos. – To nie jest przecież pierwszy raz!
     Wybraniec westchnął głęboko i opadł ciężko na fotel obok mnie, zakrywając twarz w dłoniach. Chwilę później znów na mnie spojrzał, a w jego dobrych, zielonych oczach ujrzałam zmęczenie i troskę. Zbyt dużo problemów niósł na swych barkach.
 - Nie chcę, żebyście się znów kłócili – jęknął zrezygnowany.
 - Ron to zaczął i Ron musi to skończyć – odparłam, ocierając z policzków łzy, którym pozwoliłam się wymknąć z oczu. – Każdy wybiera swoje własne wojny.
     Nie odpowiedział. Kilka chwil później podniósł się z fotela i ruszył spiralnymi schodami do dormitorium. Niedługo po nim do sypialni poszedł Dean. Miałam nadzieję, że Ronald śpi i nie zdąży już tego wieczoru swojego kolegi zabić.
     Sama spędziłam jeszcze w pokoju wspólnym kilka godzin. Poczekałam, aż wszyscy Gryfoni, rozmawiający wciąż o haniebnym zachowaniu Rona, pójdą spać. Do dormitorium powlekłam się dopiero po północy, kiedy płomień iskrzący w kominku już dogasał. Nie myślałam o Ronaldzie Weasleyu, ani o słowach, które wypowiedział pod moim adresem. W mojej głowie było miejsce tylko dla jednej osoby – a był nią Draco Malfoy, otoczony całą tą sprawą, z którą oboje byliśmy związani. Zastanawiałam się po raz tysięczny, do czego Malfoyowi potrzebny eliksir zamykający dostęp do umysłu, jaki ma stosunek do Voldemorta, jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Blaise Zabini i kim jest tajemnicza E.
     Nie wiedząc jak i kiedy, zapadłam w płytki, niespokojny sen.

_________________________
Od 31 sierpnia wracam do zwykłych, copiątkowych publikacji rozdziałów.

44 komentarze:

  1. Dobry Boże, jak ja kocham to opowiadanie, Damo Kier. Ty sobie nawet tego nie wyobrażasz. To ja się teraz trochę pozachwycam, ok?
    Nieźle się uśmiałam przy wypowiedziach Ginny, świetnie kreujesz tę postać. Właśnie taka Weasleyówna powinna być. Ron również oddany bardzo dobrze, choć mnie wkurza z tymi swoimi złościami i w ogóle. Pojawił się odnośnik co do miejsca w książce - za co wielkie brawo, bo ta historia wydaje się bardziej "realna".
    Brakowało mi tylko Malfoya w tym rozdziale :( Wiem, że nie może być w każdym, ale w tym Twoim jestem zakochana. W następnym już bedzie, co?
    PS: Czyżby "E." to była tajemnicza Ester, o której czytałam w zakładce bohaterowie? :>
    Pozdrawiaaam!
    [czarnoczarna]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że Malfoya będzie w tym rozdziale brakowało :D Ale tak, masz rację, w następnym już jest, i w następnym też, i jeszcze w następnym... :D
      Cieszę się, że podoba Ci się kanoniczna kreacja Ginny. Ja nigdy nie miałam pomysłu na tę postać, a taką ją sobie właśnie wyobrażam - wygadaną, stanowczą, sympatyczną. A Ron jak to Ron, ma gorsze i lepsze dni...
      Kim jest E. zdradzać nie będę, przekonasz się ;>
      Również pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  2. Bardzo interesujący rozdział ^^. Może nie było tu bardzo dużo akcji, ale zaintrygowała mnie sprawa z tymi listami. Wnioskuję, że może zawierają one jakieś szyfry, skoro tajemnicza E. pisze niektóre wyrazy z dużych liter?
    Podziwiam cię za tak dobre oddanie charakterów postaci kanonicznych. Scena w pokoju wspólnym po tym, jak Ron nakrył Ginny z Deanem, jest tak wiarygodna, że mogłaby nawet uchodzić za fragment oryginału, serio ^^. Faktycznie Ron mógłby tak się zachować, nawiasem mówiąc te jego humorki były bardzo denerwujące, ale w sumie mu się nie dziwię, gdyż sama też zawsze jestem straszną zazdrośnicą.
    Zauważyłam, że Hermionę też intrygują te listy poukrywane w książkach, ciekawe, czy kiedyś odkryje, kto je pisał i o co w tym chodzi? I ciekawe, czemu Malfoy je tam zostawił, skoro wiedział, że Hermiona może je odnaleźć i przejrzeć.
    Fajnie ukazałas też Harry'ego i Ginny ^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Ron przeżywa wzloty i upadki miłosne. Cóż - Ginny pojechała mu po ambicji, więc stał się nie do zniesienia i wyżywa się na kim popadnie. I coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że coś czuje do Hermiony, ale nie będzie umiał sobie z tym na razie poradzić. A tak swoją drogą, to w książce też mnie denerwowały te jego humorki :D
      Hermionę generalnie instryguje wszystko, co wiąże się z Malfoyem. Chce odkryć jego tajemnicę, więc chwyta się każdej możliwej okazji. A E. jeszcze sporo namiesza :)

      Usuń
  3. Nooo, mnie też zastanawia, kim jest tajemnicza "E.". Może to jakaś dziewczyna, którą Malfoyowie wybrali Draconowi na przyszłą małżonkę, a on sam jej nie akceptuje, ale musi utrzymywać z nią chociaż kurtuazyjny kontakt?

    Ach, kultowa scena z zazdrosnym Ronem. Rozumiem, że chce dobrze dla Ginny, ale bez przesady, nikogo poza nią i Deanem nie było wtedy na korytarzu... I ciekawe, czy Hermiona naprawdę całowała się z Krumem?

    Jeśli chodzi o kwestie techniczne, to wyłapałam tylko jedną rzecz: "Mamy, popołudniu.", a powinno być "Mamy, po południu.". ;)

    Pozdrawiam,
    [une-crime-parfait]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to nieszczęsne "po południu" już poprawione :)
      Aż mnie korci, żeby zdradzić, kim jest E. ale nie zrobię tego, bo zepsuję całą zabawę. Powiem tylko, że (jak pisałam w zakładkach) jest związana z Malfoyami i będą się pojawiały wzmianki o niej coraz częściej w kolejnych rozdziałach.
      Również serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  4. chyba się domyślam, o co chodzi z nieskładnymi listami :D ale mnie również rozdział bardzo, bardzo zaciekawił. :D

    // hermiones-diary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział zaciekawił :) A jeśli chodzi o listy, to Hermiona też na to wpadnie... za jakiś czas :D

      Usuń
  5. Och, naprawdę mi się podoba to, jak przedstawiasz relacje Rona, Hermiony i Harry'ego - są tak naturalne jak w książce. Dlaczego listy są nieskładne nie jest trudno się domyślić, niemniej jednak jestem ciekawa zarówno ich rzeczywistej treści, jak i tego, czemu panna Granger na to nie wpadła - w końcu jest niezwykle inteligentną czarownicą. Czyżby pan Malfoy zajmował zbyt wiele miejsca w jej myślach? :>
    Czekam cierpliwie na nowy rozdział i pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malfoy zdecydowanie zajmuje zbyt wiele miejsca w myślach Hermiony. Będzie się ona starała poznać jego sekret na własną rękę... ale nie będzie to łatwe, gdyż Draco jest skryty i wyraźnie coś ukrywa.
      Ja czekam (nie)cierpliwie na nowy rozdział u Ciebie :> Ale czytałam, że wyjeżdżasz, więc jeszcze poczekam. :(
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  6. Hej :)
    Nadrabiam wszystko powoli, ale rezygnuję z subskrypcji, bo wszystko pojawia mi się na moim Bloggerze, więc wiem kiedy dodajesz nowy rozdział.
    Niedługo przeczytam całe Twoje opowiadanie i wtedy skomentuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam :) Ok, nie ma problemu. W takim razie zapraszam do czytania, cóż więcej mogę powiedzieć :)

      Usuń
    2. Przepraszam, że tak długo to trwa, ale mam jeszcze naukę i muszę uważać z czasem :)

      Usuń
  7. Łał, rozdział pełen emocji - a to jest coś, co lubię ;). Brakowało mi jedynie Dracona, ale podejrzewam, że w następnym rozdziale to już się zmieni ;).
    Cholernie zaintrygowały mnie te listy. Może rzeczywiście tą tajemniczą "E." jest jakaś ciotka bądź kuzynka Draco? No i po co Ślizgon zostawił tam te lisy... i to jeszcze w książkach? Ta sprawa jest bardzo tajemnicza...
    A Ron mnie po prostu wkurzył! No dobra... wiem, ze on jest strasznym zazdrośnikiem, ale żeby tak naskakiwać na swoją siostrę... Zobaczymy potem, kiedy on z Lavender będzie lizał się na środku korytarza podczas przerwy -,-.
    Nie mniej jednak, postacie kanoniczne wychodzą Ci naprawdę rewelacyjnie, a ta kłótnia była tak wiarygodna, że równie dobrze mogłaby być w książce ^^.

    Pozdrawiam!

    [przekleta-prawda.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, zgadzam się, że trochę brakowało Draco, ale w kolejnych rozdziałach obiecuję, że będzie go aż za dużo! :D
      Ron nie ma łatwego życia, ale nie od dziś wiadomo, że pan Weasley nie radzi sobie dobrze z emocjami. Później żałuje wypowiedzianych słów, choć przyjaźń może na tym ucierpieć.
      Cieszę się, że się podobało.
      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  8. Świetny rozdział. Niby zaczął się tak niewinnie, ale końcówka pełna napięcia.
    Ach, ten Ron... Lubię go, ale te jego “wybuchy“ są naprawdę denerwujące.
    No i oczywiście, jestem ciekawa co to za E. nieprzestrzegajaca ortografii i interpunkcji :)
    Pozdrawiam.

    [siostra-harryego-pottera.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwa zabawa dopiero się zacznie i to już niedługo :> Akcji z pewnością nie zabraknie.
      Ron też mnie czasem wkurzał, szczególnie w 'Insygniach Śmierci', ale on widać już taki jest. Później pokornieje i rozumie swoje błędy... oby nie za późno :)
      Dziękuję, również pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Już sobie to wyobrażam, aczkolwiek cierpliwie poczekam na to, co Ty dla nas przyszykujesz^^
      O tak, w ‘Insygniach Śmierci‘, zwłaszcza na początku Ron nie zachwycał swoim zachowaniem. No, ale ponoć na poprawę nigdy nie jest za późno :)

      Usuń
  9. mam przeczucie, że ta E. to nie jest jakaś ciotka lub kuzynka, a treść zawarta w listach jest zaszyfrowana. tylko zastanawia mnie również dlaczego D. zostawił te książki akurat tam. przecież na bank miał świadomość, że H. je znajdzie, a może dokładnie sam chciał, by znalazła i przeczytała te listy. ajajaj! tak mnie to ciekawi!
    a R. jest głupi, ot co! niech dojrzeje. nikogo do miłości się nie zmusi.
    co do siostry miał może trochę racji, nie powinna całować się przy wszystkich, sama niezbyt przepadam za widokiem całujących się, ale nie zmienia to faktu, iż nie powinien robić jej TAKIEJ awantury, no bez przesady, ona nie jest już dzieckiem...
    i w ogóle to trochę nie rozumiem po co G. chodzi z tym D. moim zdaniem to głupota skoro kocha H. a siłą nie zmieni obiektu westchnień.
    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ron będzie potrzebował czasu, żeby dojrzeć. Na razie nie panuje nad swoimi emocjami i mówi słowa, których potem żałuje... Ale faktycznie, do wszystkiego trzeba dorosnąć. Ginny też nie ma łatwego życia, nie dość, że awantury brata, to jeszcze ta miłość do Harry'ego... więc powinna teoretycznie zrozumieć Hermionę, ale się o nią po prostu boi. W końcu Malfoy, jakiego zna Ginny, nie jest tym Malfoyem, którego odkrywa Hermiona :)
      Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
    2. wiesz co, uwielbiam Twoje komentarze, że tak wszystko tłumaczysz ! poczytam i jakoś jeszcze bardziej wciągam się w to opowiadanie :) lepiej bohaterów poznaję.
      w sumie racja, Ron jest jednak chłopakiem, oni dojrzewają wolniej, wiem, że ciężko jest spojrzeć na swoje zachowanie z boku, ale liczę, że zauważy, że nie jest dobrze. bo lubię książkowego Rona i mimo wszystko filmowego jakoś też, więc nie sposób, żebym i Twojego Rona nie polubiła, ale widzę, że wszystko będzie musiało przyjść z czasem. :)
      A może Ginny powinna postawić wszystko na jedną kartę. Powinna walczyć o swoje szczęście!

      Usuń
    3. W takim razie bardzo się cieszę :) Czasami trudno taki komentarz napisać, bo nie chcę zdradzać treści, żeby nie psuć zabawy... ale jakoś to nawet wychodzi :D
      Też bardzo lubię Rona! Czasem mnie wkurzał, ale on zawsze był taki pozytywny i śmieszny. W filmie to miał rewelacyjna rolę, a i w książce przecież większość zabawnych tekstów należało do niego. Tego "mojego" Rona myślę, że z czasem też uda się polubić, trzeba tylko dać mu trochę czasu :)

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. No, uwinęłam się z całym w jeden poranek więc nareszcie mogę skomentować. Zarys opowiadania (bo wiadomo, że jesteśmy na jego początku) jest naprawdę świetny. Widzę, że idziesz zgodnie z fabułą więc pewnie eliksir i wszystko z nim związane będzie też powiązane z Fabułą Księcia Pół-Krwi, znikającą szafą itd? Bardzo mnie to cieszy :D. Tym bardziej, że u ciebie postacie są bardzo realistyczne. Tak, jakbym czytała książki J.K ze strony Hermiony. Czego mi brakuje - to Dracona, ale rozumiem, w końcu to pierwszoosobowa narracja. W każdym bądź razie Miona szybko wpadłą w sidła miłości, a jak z Malfoy'em? :D

    Pozdrawiam, dodaję do linków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, wszystko jest związane z Księciem Półkrwi, choć niektóre fakty są lekko zmodyfikowane, w końcu inaczej się nie da :D Cieszę się, że postacie wychodzą mi realistycznie, nie chcę za bardzo odbiegać od kanonu w tym opowiadaniu, przynajmniej zachowam "rowlingowe" charaktery :D
      Narracja pierwszoosobowa jest trudna, nie ukrywam, i faktycznie czasem aż się prosi, żeby wstawić tu coś o Draconie. Na razie tego nie robię, ale w przyszłości pewnie zdecyduję się na krótkie wstawki w trzeciej osobie, dla "zaktualizowania danych", że tak to nazwę :D

      Również serdecznie pozdrawiam, także dodaję :)

      Usuń
  12. podoba mi się tytuł tego postu :P serio. zainteresował mnie cholernie, kiedy weszłam tutaj pierwszy raz.
    Rozdział bardzo emocjonujący od pierwszej linijki do ostatniej. Intryguje mnie ta E. Hermiona powinna chwilę pomyśleć nad tymi listami to na pewno na coś by wpadła. ale wiadomo, że ma na głowie sto tysięcy innych spraw.
    Ron wyszedł Ci bardzo realistycznie. Chcę go więcej :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jesteś jedną z nielicznych, które "chcą więcej Rona" :D I masz rację, Hermiona by pewnie coś wymyśliła, gdyby poświęciła temu więcej czasu, ale cóż... wpadnie na to nieco później. I generalnie cieszę się, że się podobało :D
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Nie cierpię Rona. Jakoś jego postać nigdy mi nie pasowała i zawsze uważałam, że Rowling zrobiła Hermionie krzywdę, łącząc ją z nim. A tu zachował się wprost skandalicznie. Co mu do tego, że Hermiona całowała się z Krumem? A Ginny? Rozumiem, że to jego siostra, ale niech wyluzuje. Ma dziewczyna 15 lat. Niech szaleje.
    Coraz bardziej szkoda mi Hermiony. Beznadziejnie zakochana w Malfoyu, który zapewne tego uczucia nie odwzajemnia. W końcu Hermiona to "szlama". Ale mam nadzieję, że to się zmieni.
    I naprawde coraz bardziej jestem ciekawa, po jaką cholerę Malfoyowi ten eliksir?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, Ron nie zachował się najlepiej, zresztą w szóstej części często miewał takie wahania nastrojów. W każdym bądź razie ani Ginny ani Hermiona nie są z tych, co to dają sobie w kaszę dmuchać, więc jakoś to przebolą :)
      Uczucia Malfoya pozostają zagadką, jemu samemu zależy na tym, by nikt nie odkrył, co naprawdę czuje. Ale obiecuję, że wszystko się wyjaśni... za jakiś czas :)

      Usuń
  14. W końcu pojawiła się Ester. ^^ A może by tu coś o Malfoy` u? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pojawiła się i będzie się pojawiać coraz częściej, choć jeszcze długo potrwa, nim pozna ją Hermiona :D A o Malfoyu będzie duuużo w kolejnych rozdziałach, więc mam nadzieję, że wynagrodzę to tym chwilowym przestojem w tym rozdziale :)

      Usuń
  15. no, no :D nie powiem, jestem bardzo usatysfakcjonowana taką opinią z Twojej strony :)
    dziękuję bardzo i wyczekuję jak na szpilkach kolejnej notki! :)

    // hermiones-diary

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj.
    Rozdział oczywiście jak zwykle co? Mi się bardzo podobał ^^
    Strasznie współczuję Hermionie, jest zakochana beznadziejnie w Draconie, który jak mniemam nie odwzajemnia jej uczuć. Może jednak coś w końcu drgnie w Malfoy'u? Tego Mionie życzę.
    Ron, Ron, Ron. Czy ten chłopak się nigdy nie nauczy? Nie lubię go, ogólnie nigdy nie darzyłam go szczególnie pozytywnym uczuciem. Był dla mnie niczym wrzód na tyłku Hermiony i Harry'ego. Teraz jednak postrzegam go jeszcze gorzej, zwłaszcza, że prawie we wszystkich FF jest postacią raczej negatywną,a przynajmniej działającą na nerwy ;p
    Listy od E. wyszły Ci znakomicie. Bardzo się cieszę, że się pojawiła. Hermiona mogła jedynie bardziej pomyśleć, kim jest ta postać, no, ale najwyraźniej była zajęta. No cóż, mówi się trudno.
    _________

    Pozdrawiam i życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, Ron od zawsze miał problem z samym sobą, ale w książce później wychodzi na prostą. Mnie też często wkurzał, ale i tak lubię tą postać, taki śmieszny był :D
      Tak, Hermiona na pewno by na coś wpadła, gdyby choć trochę pomyślała... aczkolwiek i na to przyjdzie pora :) A o E. będzie wiadomo z czasem coraz więcej, chociaż osobiście pojawi się dopiero za jakiś czas.
      Dziękuję ślicznie, również pozdrawiam! :*

      Usuń
  17. Na początku Ginny znowu zaczęła mnie denerwować, ale później przelałam to wszystko na Rona. Chłopak widocznie jakiś problem ma i irytuje mnie :P Co do E. doczekać nie mogę się kim jest! A i te jej listy takie niegramatyczne i Draco trzyma je w komnacie, pewnie jest tam jakaś ukryta wiadomość, takie tam moje spekulacje ;> Czekam na następne, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spekulacje są dobre :D Aczkolwiek nic więcej zdradzić nie mogę, bo zepsuję całą zabawę :D O E. będzie wiadomo coraz więcej i więcej, chociaż w opowiadaniu jeszcze długo się nie pojawi. Będzie można wyrobić sobie o niej pierwsze zdanie, które potem być może się zmieni :D
      Również serdecznie pozdrawiam! :*

      Usuń
  18. Tak czytać cudzą korespondencje! No, ale dziewczyna miała swoje powody. Zakochała się i straciła głowę. Jak na mój gust, to Ruda jest trochę za bardzo opiekuńcza. Ale może tak ma być? Przecież zapewne doskonale wie, że Hermiona i tak zrobi to, co chce.
    Wybacz, że tak krótko, ale jakoś nie wiem, co napisać -.-
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że w ogóle napisałaś! Niby nic, ale pewnie z własnego doświadczenia wiesz, jak to cieszy autora :)
      Cóż, Ginny podchodzi do tego wszystkiego trochę nerwowo, ale przecież nie ma się co jej dziwić - ona wciąż postrzega Malfoya jako wroga, nie miała okazji poznać go osobiście. Będzie wybijać z głowy Hermionie to uczucie. Wiadomo, że sama nie jest lepsza... ale serce nie sługa :)
      Dziękuję, pozdrawiam!

      Usuń
  19. Uwielbiam Twojego bloga!
    I nie piszę tego, żeby się podlizać i poprosić o odwiedzanie mojego (którego nie mam ;) ).
    Trzy godziny temu zaczęłam czytać i nawet nie zorientowałam się, że tak szybko minęły. ;)
    I żałuję, że rozdziałów jest na razie tylko 12 (kiedy dodasz kolejny??? ;) ), bo nawet gdyby było ich 153, siedziałabym nad nimi całą noc. ;)

    Podoba mi się, że tak bardzo trzymasz się kanonu (tyle na ile jest to możliwe), że Draco jest właśnie taki i to w jaki sposób opisujesz to wszystko. Nie lubię czytać blogów z narracją 1 osobową, ale od dzisiaj Twój będzie dla mnie powodem, dla którego zacznę patrzeć na nie o wiele bardziej przychylnym okiem! ;)

    Nie rozpisując się jeszcze bardziej dodam na koniec, że kocham Twoje opowiadanie (!). ;)

    A.

    PS.: Kiedy kolejny rozdział??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę miło mi to słyszeć, dziękuję! :)
      Rozdziałów 12, bo właściwie od niedawna piszę to opowiadanie, ale następny już jutro, więc mam nadzieję, że wytrzymasz :D Później rozdziały będą pojawiały się w każdy piątek.
      A jeśli chodzi o narrację, to też nigdy nie byłam zwolenniczką tych napisanych w pierwszej osobie, ale jakoś da się to znieść :D
      Raz jeszcze dziękuję, serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
    2. Wytrzymam, wytrzymam. ;)
      I nie ma za co. ;)
      Będę wpadać tak często jak dam radę! ;)

      A.

      Usuń
  20. Nie ma mojego Dracona ;<
    Właściwie to nie zastanawiam się kim jest E. Raczej czuję do niej niechęć.
    A cała sytuacja z Ronaldem mnie bawi... Chociaż ciekawa jestem jakie on ma prawo do wybierania chłopaków Ginny i Hermionie, i dlaczego uważa całowanie za zajęcie zakazane :D No cóż, taki już jest Ron, co poradzić... ;)
    Tylko moim zdaniem Hermiona nie powinna się tak przejmować :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. Zamurowało mnie. Dlatego wyjątkowo bez rozwodzenia się nad genialnością tego rozdziału :p

    OdpowiedzUsuń
  22. Tajemnicza E.? Och jak szkoda, że mało Dramione :(.
    Ale będę czytać dalej i próbować komentować jakoś z sensem :). Aczkolwiek Twoje notki mi na to nie pozwalają :D.
    Pozdrawiam serdecznie
    Nieparzysta

    OdpowiedzUsuń

Czytelnicy: