22 lutego 2013

37. Na zawsze


     Ogłoszenia parafialne tym razem na początek.
     Poniższy rozdział jest prawdopodobnie największym rozczarowaniem w całej historii tego opowiadania. Liczy sobie zaledwie cztery marne strony w Wordzie, a ja nie potrafiłam wykrzesać z siebie więcej. Tak, jak powiedziałam dziś Niekonkretnej - przeżywam jakiś wewnętrzny kryzys, brakuje mi słów i wszystko jest przeciwko mnie. Spadek formy na całej linii.
     Przepraszam wszystkich, których rozczaruję tym rozdziałem. Ostrzegam - jest chaotyczny, płytki i krótki. Mam nadzieję, że to taki na przełamanie, że wybaczycie mi te cztery strony i dacie szansę na poprawę. Obiecuję, że kolejny będzie nie tylko dłuższy, ale z pewnością lepszy - i opublikuję go dopiero wtedy, kiedy będę pewna, że jest wystarczająco dobry.
     Jako najlepsi czytelnicy pod słońcem z pewnością zasługujecie na coś lepszego.

_________________________


     Los. To on dał nam szansę.
     Odwaga. Ona pozwoliła przekroczyć granice.
     Wiara. Dzięki niej się nie poddaliśmy.
     Uczucie. To ono zaprowadziło nas aż tutaj.
     Tęsknota. Wciąż dokucza.
     Przeznaczenie. To je trzeba oszukać…

     Czułam się zmęczona i przygnieciona rozmową z Ester. Marmurowy Anioł – jak zwykle – milczał. A w ciszy szept wypowiedzianych przez nią słów stawał się krzykiem nie do zniesienia. Miałam ochotę kucnąć gdzieś w kącie i zatkać rękami uszy jak mała dziewczynka, ale zacisnęłam zęby i stoczyłam niemą walkę z echem dawnej Hermiony.
     Wzięłam zimny prysznic. Czułam się, jakby wraz z wodą z mojego ciała spływały wszelkie złe i negatywne emocje, które dziś się narodziły. Starałam się nie myśleć o niczym i nie mieć przed oczami żadnych obrazów. Pustka. Obojętność.
     Wierzyłam – bo musiałam wierzyć – że lekiem na wszystkie trudy tego początku musi być czas. Nie wiedziałam, ile nam go ofiarowano, ale byłam pewna, że wystarczająco, by móc poukładać wszystkie sprawy, przyzwyczaić się do obecnej sytuacji i zaakceptować ją. Egoizm mną zawładnął, ale człowiek ma dziwną naturę – wszak któż nie wciągnąłby szczęścia do środka, jeśli zapukało już do jego drzwi? Prawda jest taka, że do rezygnacji z radości i własnego spełnienia też potrzebna jest odwaga, bo są różne rodzaje męstwa.
     Westchnęłam, otwierając zdecydowanie drzwi prowadzące do mojej sypialni. Ledwie rzuciłam okiem na pokój, a serce zabiło mi mocniej – na moim łóżku leżał Draco, z jedną ręką założoną nonszalancko za głowę, drugą podrzucał jakiś mały przedmiot. Kiedy mnie zobaczył, uniósł do góry lewy kącik warg, ledwo zauważalnie.
 - Nie słyszałam, żebyś pukał – powiedziałam z udawaną powagą.
 - Bo nie pukałem – odparł, wcale nie zmieszany.
     Westchnęłam, wywracając teatralnie oczami, a następnie podeszłam do swojego kufra i starając się nie myśleć o tym, że Malfoy leży na moim łóżku, bacznie mnie obserwując, zajęłam się segregowaniem swoich rzeczy z Hogwartu. Czarne szaty nadawały się już do wyrzucenia, ale miałam do nich dziwny sentyment…
 - Co to takiego? – zapytał nagle Draco, wskazując na coś w walizce.
     Spojrzałam w kierunku, który wskazywał – chodziło mu o miniaturkę lwa, którą dostałam od Wiktora Kruma na Boże Narodzenie. Zwierzątko, wrzucone przez Ester dość nieczule do bagażu, próbowało wygrzebać się spod grubej warstwy ubrań i książek.
     Uśmiechnęłam się, sama nie wiedząc dlaczego.
 - Świąteczny prezent. – Pomogłam miniaturce wydostać się na zewnątrz i rozłożyłam dłoń, by pokazać ją Draconowi. Lew przeciągnął się, trzepiąc głową na boki. – Uroczy, prawda?
     Spojrzał na mnie z kpiną, jakby określenie „urocze” nie było w stanie przejść przez usta Ślizgona. Bez trudu odgadłam jego intencję.
     Przeniosłam figurkę na nocną szafkę, po czym usiadłam po drugiej stronie łóżka, naprzeciwko Malfoya, zaplatając ręce na piersi. Kąciki ust zadrgały mu, gdy zobaczył moją minę. Może też przeczuwał, co będę chciała mu powiedzieć? W każdym razie – cokolwiek w tamtej chwili myślał – musiało go to naprawdę nieźle bawić.
 - Musimy ustalić pewne zasady, Draco – zaczęłam, a w tonie mojego głosu dało się słyszeć echo tej dawnej Hermiony, pani prefekt. Gdybym w tamtym momencie nie była z Malfoyem, mogłabym się nad tym faktem rozczulić. – Wiem, że nie jesteśmy w szkole, ale sądzę, że pukanie do drzwi dalej obowiązuje. W Hogwarcie chłopcy nie mogli wchodzić do dormitorium dziewcząt. Nie zmuszaj mnie do używania zaklęć.
     Starałam się nie patrzeć na jego drwiący uśmieszek.
 - Po drugie, chciałabym wiedzieć, jeśli będziesz opuszczał dworek – ciągnęłam. – Ta posiadłość jest duża. I, swoją drogą, dość mroczna. Chyba trzeba zrobić tu gruntowne porządki. Nie wiem, czy Ester się na to zgodzi…
 - Możemy robić z Aniołem co chcemy – przerwał mi. – I nigdzie się stąd nie wybieram.
     Ucieszyłam się, słysząc to, a potem przypomniałam sobie, że przecież Ślizgon byłby w większym niebezpieczeństwie poza murami Marmurowego Anioła niż ja.
 - Świetnie – stwierdziłam. – Musimy też coś jeść, więc…
 - W kuchni mamy dwa skrzaty. Ester je przysłała – wytłumaczył.
     Mimo całej niechęci do panny Silverman podziwiałam jej zorganizowanie i dopracowanie prawie każdego szczegółu do perfekcji. Ideał zadziwiająco dobrze z nią współgrał.
     Jednak spokoju nie dawała mi inna sprawa.
     Przygryzłam nerwowo wargę.
 - Jeśli już jesteśmy przy temacie domowych skrzatów – zaczęłam, z początku nieśmiało, potem coraz pewniej siebie – to chciałabym wiedzieć, jaki masz do nich stosunek. Wiem, jak Zgredek był traktowany przez twoją rodzinę i nie mam zamiaru patrzeć na podobne…
 - Granger – przerwał mi, trochę zniecierpliwiony – nie mam zamiaru tego słuchać.
     Uniosłam brwi do góry, robiąc lekko obrażoną minę.
 - W porządku. – Założyłam ręce na piersi. – Więc co robisz w moim pokoju?
     Zareagował tak szybko, że nie zdążyłam chociażby zaprotestować.
     Zerwał się z miejsca i chwycił mnie w talii, przełamując tym samym nieme bariery, które między nami wyrosły. Serce tłukło mi się w piersi, gdy spojrzałam w te jego szare, smutne oczy i w spojrzeniu wiecznie zasnutym mgłą dostrzegłam cień nieopisanej radości. Opadłam na pachnącą pościel, zaskoczona i jednocześnie zupełnie oczarowana zaistniałą sytuacją, a Draco przełożył przeze mnie dłoń, nie dając mi alternatywy na jakąkolwiek ucieczkę, z której i tak bym nie skorzystała. Przyglądałam mu się z ciekawością.
 - Nie powinienem o to pytać – zaczął – ale nie mogę się powstrzymać… – Zawiesił na chwilę głos, robiąc krótką przerwę. – O czym rozmawiałyście z Ester?
     Gdy tylko wymówił jej imię, zesztywniałam na ułamek sekundy, mając nadzieję, że Malfoy tego nie zauważył. Nie chciałam zwierzać się mu z wątpliwości, jakie mnie ogarniały i goryczy, którą napełniły mnie słowa Dziewczyny w Czerwonej Pelerynie, więc mając nadzieję wyjść z tej sytuacji z podniesioną głową, uśmiechnęłam się do niego drwiąco.
 - Czy jest jakiś powód, dla którego miałabym odpowiadać na to pytanie?
 - A jest jakiś, dla którego nie miałabyś tego zrobić?
     Uniósł brwi do góry, jakby już wygrał tę słowną potyczkę.
 - Nie chciałeś nas zostawiać samych, prawda? – zainteresowałam się.
 - Cóż, nie mogę zaprzeczyć – zgodził się. – Ale w końcu stwierdziłem, że kiedyś to musiało nastąpić. Przecież wszyscy gramy w jednej drużynie, nie?
     Wszyscy. To chyba było za duże słowo, biorąc pod uwagę fakt, że kryły się pod nim zaledwie cztery osoby: ja, Draco, Ester i Zabini, którego prawdziwych intencji wciąż nie potrafiłam jednoznacznie rozszyfrować. Panna Silverman, chociaż kontrowersyjna, z pewnością była lojalna wobec Malfoya. A Blaise? Przecież raz już zawiódł.
     Czterech czarodziejów przeciwko całemu światu.
 - To nie była długa rozmowa – wyznałam, zgodnie z prawdą. – Wyraziła swoje zdanie o tym, co się stało, wyjaśniła mi, dlaczego wciąż bierze w tym udział. Wspomniała też o tobie. – Nie potrafiłam powstrzymać drwiącego uśmiechu. – Powiedziała, że jesteś egoistą.
     Westchnął głęboko.
 - Kochana Ester – skomentował.
     Jakaś część mnie chciała podzielić się z nim tymi wszystkimi emocjami, które wywołała we mnie rozmowa z Dziewczyną w Czerwonej Pelerynie: tym, że jej słowa były boleśnie prawdziwe, że mimo nowego życia czuję się zużyta i zepsuta, że moja głowa pełna jest wątpliwości, a kiedy tylko zamknę powieki przed oczami stają mi niechciane obrazy. Chciałam mu też powiedzieć, że to wszystko nie ma dla mnie żadnego znaczenia, bo choćby pisane nam było spędzić w Marmurowym Aniele resztę życia razem, bez wahania bym na to przystała. Kochałam go, a człowiek z miłości robi różne rzeczy.
     Ale słowa są małe i puste, i czasami po prostu nam ich brakuje.
 - Na czym tak naprawdę ci zależy, Draco? – zapytałam chwilę później, półgłosem, całkiem poważnie. – Za czym najbardziej tęsknisz? Co zostawiłeś za murami Anioła?
     Poczułam, jak napiął wszystkie mięśnie, jakby obawiał się tego pytania. Jego spojrzenie w jednej chwili stało się dziwnie puste, wciąż na mnie patrzył, ale wcale mnie nie widział. Miałam wrażenie, że temperatura w pomieszczeniu spadła o kilka stopni i mimowolnie przeszedł mnie mało przyjemny dreszcz.
     Podniósł się powoli z łóżka, wyprostował się i wyciągnął rękę w moją stronę.
 - Chodź – powiedział łagodnie. Już się nie uśmiechał.
 - Dokąd? – spytałam.
     Nie odpowiedział.
     Marmurowy Anioł o tej porze tonął w mroku, milczący i zapomniany. Odgłos naszych kroków odbijał się głuchym echem od ścian, a ja znów czułam się nieswojo, jakbym była nieproszonym gościem w murach tej posiadłości. Posągi aniołów w przedsionku zdawały się śledzić każdy nasz krok, rzucając na posadzkę długie, ciemne cienie.
     Ściskałam rękę Malfoya, jakby było to coś oczywistego. Chciałam zapytać, czy też czuje się dziwnie, ale bałam się przerwać tą mistyczną wręcz ciszę, którą otulony był dworek. Moja wyobraźnia była zdecydowanie zbyt wybujała.
     Kiedy wyszliśmy przez frontowe drzwi do ogrodu, od razu ogarnął mnie nieprzyjemny chłód. Miałam na sobie tylko cienki sweter, który nie był najlepszym zabezpieczeniem przed zimnem w wiosenną noc. Draco zdawał się nie zwracać na to uwagi, chociaż ubrany był w zwykłą, białą koszulę. Zaprowadził mnie do fontanny przed posiadłością Silvermanów. Twarz marmurowego anioła z posągu wydawała się o wiele straszniejsza niż popołudniu; jego puste oczy – nie wiedzieć dlaczego – przypomniały mi o tragedii, której niewątpliwie był świadkiem, czyli wizycie w posiadłości Silvermanów Lorda Voldemorta.
 - Podobno każdy człowiek w swoim życiu umiera co najmniej kilka razy – zaczął Draco, uważnie dobierając każde słowo. – Pytasz, za czym tęsknię, co zostawiłem za sobą. Mogę ci bez wahania odpowiedzieć: nic. Nic, czego mogłoby mi brakować. Powiedziałem ci kiedyś, że jestem złym człowiekiem, pamiętasz? – Przytaknęłam. – Nie kłamałem. Dużo czasu zabrało mi dojście do prawdy, a odkryłem ją właśnie dzięki tobie, Hermiono.
     Przyglądałam mu się bez słowa.
 - Byłem lepszy, będąc z tobą. Patrzyłem w twoje oczy i wydawało mi się, że widzę zupełnie inną osobę, kogoś lepszego, kogoś, kim przecież nigdy nie będę. Ale to dawało i wciąż daje mi szansę na wiarę w to, że ten świat jest naprawdę dobry.
     Spojrzał mi w oczy i westchnął głęboko, ciężko.
 - Być może już nigdy nie uwolnię się od zła, które we mnie siedzi. – Mimowolnie potarł ręką przedramię, na którym wypalony miał Mroczny Znak. – Czasami człowiek zostaje więźniem czegoś na zawsze, niezależnie od tego, jak bardzo będzie się starał je z siebie wyplenić. Pytasz, na czym mi naprawdę zależy? Odpowiedź jest prosta – na wolności, której nigdy nie otrzymam, i której nigdy nie zaznam. Ale będąc z tobą czuję się, jakbym żył tylko tym, co tu i teraz, jakbym nie miał przeszłości, jakby nie miała ona znaczenia.
     I właśnie wtedy, w tą chłodną, wiosenną noc, po raz pierwszy zrozumiałam, że życie człowieka polega na wybraniu własnego więzienia. Prawdziwa wolność jest tylko iluzją, a szczęście polega na tym, żeby cieszyć się swobodą w swoich osobistych ograniczeniach. Czyż nie jesteśmy ciągle od czegoś zależni? Od czasu, od drugiego człowieka, od słów, od przeszłości. Nawet od uczuć – a może przede wszystkim od nich?
 - Dlaczego mnie tutaj przyprowadziłeś, Draco? – zapytałam.
     Oczy mu rozbłysły.
 - To wszystko stało się dla mnie wyraźne właśnie w tą noc, kiedy zabrałaś mnie na Wieżę Gryffindoru i pokazałaś rozgwieżdżone niebo – wytłumaczył. – Spójrz.
     Podniósł wzrok do góry, a ja zrobiłam to samo.
     Nad naszymi głowami zajaśniało miliony gwiazd. Tylko one były świadkiem tej rozmowy, tylko one wciąż pamiętały nasze zimowe spotkanie w Hogwarcie. Migotały radośnie na czystym niebie, daleko, a wydając się tak bardzo blisko, na wyciągnięcie ręki. Rodziły się i umierały, zupełnie jak ludzie. Inaczej pojmowały czas, licząc go w miliardach lat, ale też nie pozwolono im żyć wiecznie, też były uzależnione od przemijania.
 - Na pewno wiesz, że to niebo, które właśnie widzimy, jest odbiciem przeszłości, prawda? – odezwał się Malfoy, a ja przytaknęłam, wiedząc, co ma na myśli. – Tak samo jest z każdym z nas. To, co już było, ciągnie się za nami, jak bardzo byśmy się nie starali. I ze wszystkich rodzajów więzień, to właśnie jest najgorsze, Hermiono. Przeszłość.
     Ale my zaczęliśmy nowe życie. Wspólnie wznosiliśmy mury, które miały zapewnić nam bezpieczeństwo i spokój, bo przecież oboje wiedzieliśmy, że Los nie jest naszym sojusznikiem. Jak długo mogło udawać nam się ukrywać przed przeznaczeniem – to było odpowiednie pytanie. Zadawałam je sobie każdego dnia i każdego dnia coraz mocniej wierzyłam, że złośliwy Los i cały ten świat o nas po prostu zapomniał.
     Usiedliśmy na murku fontanny. Draco złapał moją rękę, o nic nie pytając. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej, wsłuchując się w rytmiczne uderzanie jego serca.
     Vous avez poison au coeur, monsieur.
     Czasami miałam wrażenie, że świat stawał w miejscu, po prostu zatrzymywał się. A razem z nim znikało wszystko inne, pozostawaliśmy my. Tak, jakbyśmy byli mieszkańcami innej planety, kręcącej się swoim rytmem, oddalonej o całe wieki od tego, co zostawiłam za sobą. I chociaż było coś wcześniej – nie miało znaczenia, i choć na pewno będzie coś potem – nie liczyło się.
     Nawet gdyby wszyscy mieli o nas zapomnieć, wiedziałam już, co znaczy na zawsze.

61 komentarzy:

  1. Pochłonęłam ten rozdział i jedyne, co mogę mu zarzucić to faktycznie to, że jest krótki. Każdy ma słabsze momenty, kochana :) Ja zawsze bedę z Tobą :)
    [czarnoczarna]

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to jest według Ciebie kryzys, to chyba kryzysu nie widziałaś, moja droga! Ten rozdział jest doskonałym nawiązaniem do pierwszej części opowiadania, a dokładniej do mojego ulubionego odcinka - jak Hermiona prowadzi Dracona na wieżę Gryffindoru i patrzą w niebo. Ja jestem szczęśliwa, dlatego nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia, bo bardzo mi się podobało, naprawdę. :) Jak Malfoy zerwał się z miejsca i chwycił Hermionę w talii, już myślałam, że coś się stanie (złego bądź też nie), ach, było napięcie! :D Co prawda wyłapałam parę drobnych błędów, np. w dwóch zdaniach z rzędu było "nie mam zamiaru" i "rozbłysło miliony gwiazd", ale to są detale. Długością zaś ten rozdział przypomina te w moich opowiadaniach, co też nie jest problemem. ;)

    Głowa do góry, kochana, wszystko jest w porządku, absolutnie nie wychodzisz z formy! :*

    Pozdrawiam serdecznie,
    [forget-the-morals]

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wcale nie uważam, aby ten rozdział był zły. Gdyby nie twoja mowa odautorska na samym początku, nigdy bym nie pomyślała, że w ogóle masz jakiś kryzys.
    Według mnie notka była bardzo dobra. Nie było może wartkiej akcji, przecież nie zawsze musi być. Ale było dużo przemyśleń, a ja bardzo lubię opisy przesycone refleksjami i lubię sobie rozmyślać w trakcie czytania. Pod tym względem jestem w pełni ukontentowana. Ja wiem, że w każdym komentarzu się powtarzam, ale jak tu nie pochwalić twoich opisów? Nie, nie mogłabym przejść obok nich obojętnie ^^. Tak pięknie opisujesz uczucia Hermiony i jej rozterki wewnętrzne, że aż jestem pełna podziwu, jak dobrze wczułaś się w tą postać i jak dobrze rozumiesz jej uczucia, jakie nią targały. Dialogi też wychodzą ci dobrze, tylko pozazdrościć.
    Ach, Hermiona z tymi zasadami mimo wszystko nadal przypomina dawną siebie. Choć bardzo się zmieniła, odkąd zakochała się w Draco, gdzieś w głębi niej nadal kryje się ta dawna, zasadnicza dziewczyna, jaką niegdyś była.
    A ten akapit:
    I właśnie wtedy, w tą chłodną, wiosenną noc, po raz pierwszy zrozumiałam, że życie człowieka polega na wybraniu własnego więzienia. Prawdziwa wolność jest tylko iluzją, a szczęście polega na tym, żeby cieszyć się swobodą w swoich osobistych ograniczeniach. Czyż nie jesteśmy ciągle od czegoś zależni? Od czasu, od drugiego człowieka, od słów, od przeszłości. Nawet od uczuć – a może przede wszystkim od nich?
    był po prostu genialny! Naprawdę bardzo trafne słowa, i znowu skłoniłaś mnie do filozofowania. Lubię to! W sumie więcej u ciebie w opowiadaniu jest świetnych, zmuszających do myślenia fragmentów, ale tutaj jakoś ten szczególnie zapadł mi w pamięć.
    Czekam na nowy rozdział, mam nadzieję, że wena jak najszybciej wróci ^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. Jak jesteś zainteresowana, założyłam nowego bloga, nowojorski-akcent.blogspot.com/ (tak, znowu ff HP xDD)

      Usuń
  4. Ten rozdział nie jest płytki. W żadnym wypadku. Jest taki... naturalny. I jest piękny. Jeżeli to jest kryzys to... nie jesteś człowiekiem. Niestety, ale czytając kolejne fragmenty tego opowiadania to wrażenie staje się nieodparte, utwierdza się we mnie i nie chce zniknąć. Ileż bym dała aby potrafić tak pisać. I przypomniałaś moją ulubioną część z poprzedniej części opowiadania. Tę wyprawę po Hogwarcie. Tę, kiedy Draco Malfoy moim zdaniem, na krótką chwilę stał się dzięki niej ludzki.
    Devarit [victoryfighter]

    OdpowiedzUsuń
  5. Przesadzasz, ten rozdział jest całkiem fajny. Może faktycznie jest za krótki, ale mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. i gdzie Ty masz ten kryzys? schował się gdzieś, bo gdybyś nie wspomniała w przedmowie swojej o trudnościach jakie miałaś przy pisaniu i, że rozdział jest kiepskiej jakości - nie wiedziała bym, że jest ten rozdział owocem kryzysu.
    jedyne co by się rzuciło w oczy, to faktycznie to, że jest krótki. jednak myślę, że taka długość jest dobra, dla mnie to rozdział opowiadający o uczuciach Dracona do Hermiony. zastanawia mnie tylko to, co Draco myśli o tym,że dziewczyna dla niego skreśliła całe swoje życie, jakie on ma do tego odczucia. Bo kiedy on zostawił za sobą służbę u Czarnego Pana, życie arystokraty, które nie było usłane różami tak naprawdę, to jednak Miona straciła dużo.
    weny !:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział :D Ciekawe ci będzie dalej . Czekam z niecierpliwoscią na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  8. Dołączam się do poprzedników, rozdział bardzo fajnie mi się czytało, i niestety - krótko. o Twój kryzys, chciałabym mieć je właśnie takie. Gdzie pomimo tego wychodzi mi dobrze. ;)

    Cóż, życzę dojścia do siebie i szybkiego napisania kolejnej części, bo umrę z ciekawości <3

    OdpowiedzUsuń
  9. jak ty możesz mówić że rozdział płytki, chaotyczny?
    Boże, to świetny rozdział, naprawde!
    jeden z których najbardziej mi się podoba ..
    szybko pisz kolejny rozdział , ten jest naprawde świetny!
    ;)

    Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę, faktycznie rozdział nie jest jednym z twoich najlepszych, ale to nie zmienia faktu, że jest to najlepsze Dramione jakie czytałam! no ale nic;) każdemu czasem może nie dopisać wena:* Czekam na nowy rozdział!/M

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejciu uwielbiam twoje opowiadanie.
    Piszesz świetnie,masz cudowny styl pisania.
    Roździał może i nie najlepszy,ale znowu do najgorzszych nie należy.Zawsze czekam z utęsknieniem na nową notkę od Ciebie.
    Mam jedno ALE.^^
    Wiem taki masz styl pisania i wgl,ale jest dla mnie za mało ich "miłości".Rozumniem wojna,przechodzą cieżkie chwile,ale no..;d
    Pozdrawiam i życzę weny.^^
    xdx

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdzial troche krotki ale ma cos w sobie ;) i wcale nie jest chaotyczny wrecz przeciwnie ;) ja tez zaczelam teraz tworzyc i wiem ze nie jest latwo gdy juz sie rozkrece napewno wstawie link i chetnie poznam Twoja opinnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Krótki ale na prawdę piękny. Każdy ma gorsze dni. Czekam na gorące momenty z dramione ;)) pozdrawiam i pamiętaj że jesteś świetna

    OdpowiedzUsuń
  14. Tylko się nie zmuszaj do pisania, bo to nie ma sensu. Chociaż człowiek z tak dobrym warsztatem pisarskim jak Ty umie pisać także pod przymusem, na pewno.
    Rozdział był dobry. Podobał mi się i zupełnie nie przeszkadzało mi, że był krótki. Właściwie nawet mi to pasowało. Tutaj nie potrzeba było niczego więcej.
    Wcale nie musi być długo, żeby było dobrze.
    Najbardziej podobało mi się przedostatnie zdanie. I Draco z tą swoją gadką prawie mnie przekonał do siebie. PRAWIE.
    Kiedyś uwielbiałam tą parę i wszystko z nimi mi się podobało, ale ostatnio stałam się bardzo wymagająca i w zasadzie już nic mnie nie przekonuje.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Boże przepiękny ten rozdział *__*
    NIESAMOWITY a końcówka taka wzruszająca ;3

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie rozumiem, jak możesz tak pisać, ja nie potrafię powiedzieć ani złego słowa o tym rozdziale. Fakt, akcją to on nie grzeszył, ale przecież nie o to w nim chodziło - skupiłaś się na uczuciach, refleksjach Hermiony i wyszło Ci to bardzo dobrze, jak zwykle, zresztą. Strasznie zazdroszczę Ci takiej lekkości opisywania jej uczuć, sama chciałabym tak umieć.
    Przypomniałaś mi ten "stary" rozdział z Wieżą Gryffindoru... wydaje się, jakby to było tak dawno temu. I jak wspomniałam wyżej, naprawdę piękne refleksje. Piękna rozmowa. Szczególnie ten fragment, który zacytowała wyżej Ginger. Wygląda jak wycięty z książki jakiejś wyjątkowo dobrej, znanej autorki - wielkie brawa dla Ciebie, Damo Kier. Nawet nie wiesz, jak ja bym chciała mieć takie "kryzysy".
    Niemniej jednak mam nadzieję, że Ci on przejdzie, bo wiem, jak to jest, zmuszać się do pisania - nic przyjemnego. Trzymam za Ciebie kciuki i z utęsknieniem czekam na następny rozdział.
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    [sojuszniczka.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  17. Ej tam nie wiem na co narzekasz. Rozdział nie był zły. Krótki, ale nie zły. Podobają mi się relacje Draco i Hermiony. Nie jest za słodko. Draco jest taki jaki powinien być, ale dziwie się trochę Hermionie, że nie myśli o swoich przyjaciołach i nie zamartwia się. Nie przejmuj się. Już nie raz miałam takie kryzysy, a ty na pewno z niego wyjdziesz. Rozdział nie wnosił zbyt wiele, ale myślę, że tej parce potrzebne jest trochę spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  18. och! Damo, jeśli Twoim zdaniem notka napisana jest w towarzystwie kryzysu... to ja naprawdę bardzo chciałabym wiedzieć, jaki tekst by Cię zadowolił. :) przecież ta notka jest absolutnie rewelacyjna, tyle w niej refleksji i nawiązań - chociażby do cudownej sceny na Wieży Gryffindoru.
    szczerze uwielbiam tamtą scenę i klimat, który ją otacza, więc miło było mi do niej wrócić. :)
    przez ten rozdział przepięknie nawiązałaś do cytatu, który znajduje się w Twoim szablonie, jestem naprawdę pod dużym, dużym wrażeniem i zastanawiam się, co Ci się w tym rozdziale nie podoba. moim zdaniem ma w sobie coś urokliwego, taką dziwną aurę tajemnicy i ukryte emocje, które boją się przebić do rzeczywistości.
    cała kreacja Marmurowego Anioła poniekąd mnie przeraża, ja sama czuję się tam jak niechciany gość, a co dopiero Hermiona...
    mimo wszystko powtarzam po raz milionowy - rozdział jest bardzo, ale to bardzo udany, więc uszka do góry i kontynuujemy historię, Damo! :))

    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozdział jak zwykle wspaniały. Rozpływam się nad nim. Jedyną wadą jest to że jest krótki. Jestem pod dużym wrażeniem, rozdział ten moim zdaniem ma w sobie to "coś" dzięki czemu czeka się z niecierpliwością na następny. Nie wiem na co ty narzekasz, jak widać autorzy powyższych komentarzy podzielają moje zdanie. Zyczę aby wena cię nie opuszczała.
    Pozdrowienia Tata~Jedna

    OdpowiedzUsuń
  20. nie zgadzam się z twoją opinią o rozdziale !
    Podoba mi się, rozdział wniósł trochę refleksji. Nie było żadnego szalonego zwrotu akcji, ale przecież nie każdy rozdział musi taki być. Z niecierpliwością czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem czego Ty chcesz od tego rozdziału. Jest wspaniały, zresztą jak każdy poprzedni. Co z tego, że krótszy? Każdy ma prawo taki napisać i nikt nie wymaga od Ciebie pisania rozdziałów na dwadzieścia stron, kochana! Więc: nie narzekaj!
    Pytanie Malfoya o rozmowę Ester i Hermiony było nieuniknione, prawda? Już po przeczytaniu poprzedniego rozdziału wiedziałam, że ono wkrótce padnie, jednak nie sądziłam, że tak szybko. No, ale zaskoczyłaś mnie pozytywnie. Jak zawsze zresztą. Bardzo mądre słowa, co do tego, że przeszłość jest najgorszym więzieniem, bo w istocie tak jest. Od przeszłości nikt się nie uwolni, nawet gdyby bardzo chciał. Przecież wspomnienia nie znikną, jak za dotknięciem magicznej różdżki, prawda? A czasem właśnie takie coś by się przydało. Magia jest cudowna.
    Pozostaje mi życzyć tylko weny!
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  22. Rany, gdybym ja napisała taki rewelacyjny rozdział, jak ten, to bym właśnie po raz pierwszy odtańczyła taniec radość ;D. Fakt, rozdział jest krótki, ale opisy mi się podobają, i to bardzo. Ale skoro Ty uważasz, że owy rozdział Ci nie wyszedł, to ja bym chciała zobaczyć tekst, który byłby dla Ciebie zadowalający :).
    I te przemyślenia! Uwielbiam, kiedy je tak wplatasz w opisy i dialogi, są naprawdę cudowne i momentami mam wrażenie, że czytam książkę, a nie opowiadanie na blogu :).
    Hmm, szczerze, to gdybyś tego nie napisała, nawet nie podejrzewałabym, że przechodzisz jakiś kryzys.. ale w takim razie życzę Ci, aby on się szybko zakończył :).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Dla mnie ten rozdział jest piękny. Tak cudownie dobierasz słowa. Jak czytam twoje wpisy a dziś dla mnie zdecydowanie był najlepszy, to zawsze równocześnie zastanawiam się nad swoim życiem.
    Mam nadzieje, że szybko minie ci ten kryzys.
    Życzę dużo weny i jak najlepszych pomysłów..
    Powodzenia ;**

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam wrażenie, że chciałabym móc Ciebie ochrzanić za tę wypowiedź na początku rozdziału. Przecież nie liczy się ilość, ale jakoś. I ten rozdzial był naprawdę dobry. Czasami dobrze jest przeczytać coś, co wyjaśnia wiele spraw, wprowadza w nowe i jest tak jakby kontynuacją następnego rozdziału.
    A czytanie o uczuciach jest... Nie mogę tego nazwać. I muszę zwrócić uwagę, że to Draco zazwyczaj mówi o tym jak bardzo zalezy mu na Hermionie. I ten rozdział jest tego dowodem. A Hermiona, albo mi coś mi umknęło, albo czytam nieuważnie, ale ona chyba tylko raz wypowiedziała na głos swoje uczucia.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. cudowny rozdział, nie mam do czego się przyczepić i nie rozumiem skąd twoje wątpliwości, weny życzę i czekam na następny post

    OdpowiedzUsuń
  26. Witaj, to znowu ja.
    Nigdzie nie umiem doszukać się odpowiedzi, więc spytam ponownie - ile rozdziałów mam ocenić? Drugą część opowiadania? Czy pierwszą? Czy kilkanaście wybranych?

    OdpowiedzUsuń
  27. Przybyłam, nadrobiłam! Tradycyjnie przepraszam za poślizg. Do maja będzie ze mną już tylko gorzej, bo matura się zbliża :/ Mam nadzieję, że wybaczysz.

    Przede wszystkim bardzobardzo podobała mi się rozmowa Ester z Hermioną w poprzednim rozdziale. Coraz bardziej lubię Ester, a Granger w pewnym momencie zaczęła mnie drażnić, przede wszystkim dlatego, że Silverman generalnie miała rację.

    Co się zaś tyczy powyższego rozdziału - nie zgadzam się naturalnie, że jest on największym rozczarowaniem , czy w ogóle jakimkolwiek rozczarowaniem.
    Pukanie do drzwi? Na miejscu Malfoya zabiłabym ją śmiechem, ale to chyba nie w jego stylu :> Granger powoli staje się nieznośna. Pukanie, porządki, skrzaty... A jeszcze nawet nie są po ślubie :> Wcale się nie dziwię, że nie chciało mu się jej słuchać.

    I cóż, chyba tyle ode mnie.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  28. Trafiłam na Twój blog już jakiś czas temu... :D A że bardzo lubię tematykę Dramione, to postanowiłam nadrobić wszystkie notki - i oto jestem :3 Cóż ja będę długo ględzić - piszesz fenomenalnie. Jeszcze nigdy nie czytałam tak udanego opowiadania o Harmionie i Draco. Rany, jestem pod tak ogromnym wrażeniem tego cuda, że nie wiem co powiedzieć... Cała psychika bohaterów, ich retrospekcje, wszystkie wydarzenia... Jeju <3
    Może zacznę się już wypowiadać na bieżąco. :D
    Ester... Tak tajemnicza, inna, chłodna, wyniosła... Ale lubię ją coraz bardziej. Miała sporo racji w rozmowie z Hermioną. :3 Za to panna Granger nieco mnie irytowała swoim zachowaniem. Jest zbyt... nie wiem jak to ująć. Zachowuje się jak porcelanowa lalka. W sumie nie wiem skąd te odczucia w stosunku do niej. ^^

    Pukanie do drzwi? Rany, Hermiono, to nie Hogwart ;D Gdyby oboje z Malfoyem nie byli w takiej sytuacji, w jakiej są, i nie mieliby tylu problemów na głowie to Draco spokojnie mógłby zabić ją śmiechem :D
    (Nie)cierpliwie czekam na kolejny rozdział :3
    Ściskam,

    OdpowiedzUsuń
  29. Cicho, nie znasz się! :p Rozdział jest świetny jak każdy inny. Krótki, to prawda, ale teraz to nawet dobrze, bo nie mam siły na czytanie bardzo długich notek :p Ten cytat na początku... postawa Draco mnie urzekła. Ta ich rozmowy. W sumie nie wiem czemu, ale to mój ulubiony moment. To porównanie do gwiazd. Piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Hejka :) Nie dawno weszłam na twojego blooga i muszę ci powiedziec, że jest mega :) Naprawdę jest super :) Bardzo serdecznie chciałabym zaprosic cie na mój bloog, na którym piszę swoje własne opowiadanie http://pozagranicamiwyobrazni.bloog.pl/?podglad=1 .

    Karolina J

    OdpowiedzUsuń
  31. Stanowczo jesteś dla siebie zbyt surowa. Jestem pewna, że nie potrafiłabyś napisać czegoś płytkiego. Zgadzam się, że to z pewnością nie jest najlepszy rozdział na tym blogu i nie zawiera porywającej akcji, ale poza jego długością w sumie nie ma się do czego przyczepić. Kryzysy miewa każdy, więc nie martw się, poczekamy na Ciebie. :)

    Nie obrazisz się, jak dodam Cię do linków?
    [corka-glizdogona.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  32. Hmm.... Szkoda, że Hermiona zostawiła przyjaciół. Tak, zostawiła. Ja to tak odbieram. Czy ich losy się kiedyś złączą? W każdym rozdziale na nich czekam. Pozdrawiam;-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Chciałabym ci osobiście pogratulować super bloga a przede wszystkim opowiadania. Naprawdę świetnie to jest napisane. Może mam małe doświadczenie w pisaniu, ale naczytałam się w swoim życiu dużo blogów.

    Życzę weny i pozdrawiam

    Anne Rise Of The Guardians http://rise-of-the-guardians.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. Przeczytałam wszystkie rozdziały i naprawdę Twoja historia jest wspaniała. Jesteś mistrzynią w opisywaniu wewnętrznych uczuć Hermiony. Dialogi też wychodzą Ci wspaniale. Masz bardzo lekki, książkowy styl, który łatwo i przyjemnie się czyta. Nie spotkałam jeszcze tak dobrego bloga jak Twój. Czekam ze zniecierpliwieniem na następny rozdział. Pozdrawiam. ;3

    OdpowiedzUsuń
  35. Cześć!
    Muzyka to Twoja pasja? Nie wyobrażasz sobie bez niej życia? A może chciałabyś poznać nowych, ciekawych wykonawców lub poczytać opinie innych na temat przeróżnych utworów? Jeśli tak to serdecznie zapraszam Cię na bloga namuzowani.blog.onet.pl ;)
    Jeśli oprócz muzyki kręcą się także filmy i książki to koniecznie wpadnij na true-villain.blog.pl! To luźny blog o wszystkim. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.
    Przepraszam za spam, wiem, jak bardzo potrafi człowieka zirytować, ale myślę, że rozumiesz, iż czasem bez niego nie da się przekazać innym informacji o blogu. Jeśli uważasz to za stosowne, to skasuj komentarz zaraz po przeczytaniu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  36. No i gdzie kolejny rozdział?
    Piątek już dawno minął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prawej stronie jest informacja, że nowy rozdział będzie "?", zatem to znaczy, iż nie wiadomo, kiedy można się go spodziewać, dlatego daj dziewczynie spokój i nie wywieraj presji. Będzie, kiedy będzie miał być. Co to, jakiś moralny obowiązek publikowania co piątek? To tylko i wyłącznie sprawa Damy Kier, kiedy doda kolejny odcinek, zatem spokojnie.

      Usuń
  37. I co ja mam Ci teraz napisać?
    Prawdę?
    Oto i ona: Rozłożyłaś mnie na łopatki;)
    Zaczynając od szablonu, od którego nie można oderwać wzroku a kończąc na ostatnim zdaniu wszystko jest bezbłędne! Rzadko komentuje blogi ale Ty nie pozostawiłaś mi wyjścia;) Wczoraj znalazłam Twojego bloga i...No i dupa blada. Myślałam, że dodam go do listy i wszy7stko wróci do porządku dziennego. Ale nie wszystko poszło zgodnie z planem bo...ZAKOCHAŁAM się w tym opowiadaniu;D Gratuluję pomysłu oraz talentu.
    Chce więcej!;D Dlatego proszę o poinformowanie mnie o następnym rozdziale na http://nieziemska-milosc-draco-i-hermiony.blog.onet.pl/;)
    Czekam z niecierpliwością!Ściskam mocno;*

    OdpowiedzUsuń
  38. Kiedy nowy rozdział? To czekanie wykańcza :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Właśnie, to czekanie wykańcza! Chociaż ja akurat zaczęłam czytać wczoraj, skończyłam dziś rano, więc za długo się jeszcze nie naczekałam, ale i tak zaraz oszaleje ze zniecierpliwienia.
    Jestem absolutnie oczarowana. Dawno przestałam czytać jakiekolwiek Dramione, wszystko za co się brałam wydawało mi się pisane na jedną modłę i płytkie. Nudziłam się wczoraj w pracy i zaczęłam przeglądać stronę stowarzyszenia DHL, całkowicie przypadkiem się tu znalazłam i nie żałuję, bo całkowicie utonęłam, zakochałam się. Tak cudownie grasz z kanonem, że jestem pod wrażeniem. Dotychczas wszędzie mnie drażniły wszystkie nieścisłości, a tu - proszę! - tylko podsycały moją ciekawość. Znając dość dobrze treść książki, co chwilę zastanawiałam się "A jak Ona opiszę tą scenę? A tą?" i ani razu się nie rozczarowałam.
    Opisy uczuć Hermiony, przemyślenia, wszystko jest tak pięknę, prawdziwe i zmuszające niemalże do refleksji, że podczas czytania co chwilę zbierały mi się łzy w oczach.
    Na pewno pozostanę stałą czytelniczką, o powiadamienie nie proszę, bo będę zaglądać :)
    Pozdrawiam i życzę weny :)
    Hanae

    OdpowiedzUsuń
  40. Jeżeli możesz to informuj mnie pod numer telefonu: 785034731.
    Możesz również pisać z bramki. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. No za chwilę zwariuje!
    Minęło ponad 2 tygodnie!!
    Kocham twojego bloga, i cierpie jak nie ma przez tak cholernie długi czas rozdziału.
    Z resztą wszyscy cierpią :(((

    OdpowiedzUsuń
  42. Uprzejmie informuję, że na Teatralnej Naganie pojawiła się ocena Twojego bloga. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz - dawno nie pisałam ocen i miałam pewien problem, żeby się w to wdrożyć.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  43. Hej! Zostałaś nominowana do Versatile Avard.
    Więcej szczegółów na blogu http://lily-i-james-w-pogoni-za-szczesciem.blogspot.com/ w zakładce Versatile Avards
    Pozdrawiam ;o

    OdpowiedzUsuń
  44. tak długo cię tu nie ma :c
    zabijasz mnie ;/
    czekam na rozwinięcie ich uczucia ♥ pocałunki słodkie i wogóle ♥

    OdpowiedzUsuń
  45. Już miesiąc minął!!!
    Proszę Cię... Nie męcz nas tak :(((

    OdpowiedzUsuń
  46. Wita Cię nowa czytelniczka. Zaczęłam czytać dziś i wszystko dziś czytać skończyłam. W ostatnich rozdziałach nie potrafiłam uwierzyć w to, jak bezmyślna jest Hermiona. Zaczęła mnie irytować przez to, że tak po prostu zostawiła Harry'ego i Rona, Hogwart, że nawet nie przejęła się śmiercią Dumbledora, i nie przeszkadzało jej to, że miała w szkole sobowtóra...
    Zdaje się, że Miona zmieniła się już po pierwszym rozdziale. W mojej opinii trochę zbyt szybko uległa wtedy Malfoyowi, ale na dalszy rozwój akcji narzekać nie mogę.

    Czekam na następny rozdział, tak jak reszta Twoich czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  47. Trafiłam na Twojego bloga zupełnie przypadkiem i bardzo się z tego przypadku cieszę. Mimo tego, że żadko czytam blogi typu "Darmione", to Twoje opowiadanie bardzo mnie wciągnęło. Te słowa, akapity... To naprawdę wciąga! Wczoraj zaczęłam czytać, a dzisiaj skończyłam czytać rozdział 37. Bardzo podoba mi się sposób Twojego pisania, ta fabuła. Mam nadzieję, że następny rozdział będzie już niedługo, bo nie mogę się doczekać.
    Proszę, powiadom mnie o nowej notce na moim blogu.
    Czekam. :) :*

    OdpowiedzUsuń
  48. Super ;)
    http://dramionenieoczekiwaneprzyjscie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  49. Nie przepadałam i nie przepadam za Harrym Potterem, a więc raczej nic się nie zmieni w tej kwestii, ale...zawsze najbardziej lubiłam Hermionę i Draco(przystojniak) - (z filmów). Na twój blog trafiłam przypadkiem i zachęcił mnie do przeczytania go, obraz prawie całujących się Malfoya i Granger :) Jestem już po i te 37 opowiadań wywołało u mnie tyle sprzecznych emocji. Te opisy, które sprawiają, że poważnie powinniśmy zastanowić się nad swoim życiem i postępowaniem. Z jednej strony miłość, z drugiej przyjaciele i bezpieczeństwo (obydwie strony w moim życiu bardzo ważne). To jest wstrząsające i jestem teraz taka zagubiona (rozpisałam się, a miały być dwa zdania, ale uczucia i wyrażanie ich to w końcu ja :]) Zakochałam się w twoim blogu i w głównych bohaterach, więc czekam na ciąg dalszy i moje pytanie: kiedy będzie 38 notka ?
    (przepraszam za błędy)
    P.S Jesteś już studentką ?
    [aleksandra]

    OdpowiedzUsuń
  50. Nominuję cie do The Versatile Blogger
    szczegóły na moim blogu
    www.albuspotteri.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  51. Kolejna blogerka, ktora opuszcza blogspot bez pozegnania? Fakt, widzialam, ze odpisalas na jeden komentarz, ale to co prawda o niczym jeszcze nie swiadczy. Mam nadzieje, ze wena szybko cie odnajdzie i rozdzial 38, bede mogla niebawem przeczytac. Ja, tak jak i inne dziewczyny (bo chyba raczej dziewczyny czytaja twoje opowiadanie)czekamy z niecierpliwoscia. Zycze wszystkiego dobrego, powodzenia i trzymaj sie, Damo Kier!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, zaświadczam wszem i wobec, że nie opuściłam blogspota. Po prostu mam kryzys, ale rozdział jest w trakcie powstawania. Powoli, ale małe przełamanie już nastąpiło.
      Wiem, że wiele od Was wymagam, ale proszę o jeszcze trochę cierpliwości.
      Wrócę.

      Usuń
    2. Ohh Damo Kier, to dobrze! Wszyscy czekamy i życzymy weny!
      ~DreamyDevil

      Usuń
  52. Całe opowiadanie pochłonełam w dwa dni wraz ze stosem czekoladek Ferrero Rocher (do czego się, oczywiście, nie przyznaję) i litrami czarnej herbaty i nie umiem wyrazić mojego zachwytu (tak samo opowieścią, jak i czekoladkami i herbatą). Nie umiem ująć w słowa jak bardzo wciągneła, urzekła, rozkochała mnie w sobie Twoja opowieść. A musisz wiedzieć, że to naprawdę coś bo osobiście nigdy nie byłam fanką Dramione gdyż zawsze jawiła się w moich oczach sztuczna, niemożliwa a opowieści na ten temat zawsze robiły na mnie wrażenie jakby były pisane na siłę.
    Twoja opowieść jest inna. Jest wciągająca. Mająca tyle do powiedzenia, że po przeczytaniu rodziału, czytałam następny i następny a kiedy nie mogłam czytać, moja wyobraźnia roztaczała przeróżne scenariusze, mnie albo bardziej wiarygodne, romantyczne, pasujące.
    Chciałabym jeszcze wyrazić moje postrzeżenia co do Ester. Osobiście nie umiem określić czy Ester Silverman jest postacią pozytywną czy negatywną. Doszłam jednak do wniosku, że ma w sobie to coś. Jej postać ma TO coś. A TO coś budzi we mnie nie tyle co emocje pozytywne jak poprostu podziw czy nawet zazdrość.
    Przeczytałam iż sądzisz, że ten rozdział jest "chaotyczny, płytki i krótki" i, że masz kryzys. Aż potem go przeczytałam po czym doszłam do wniosku, że poprostu musiałaś oszaleć (bez urazy).
    Mam nadzieję, że Twój (zmyślony) kryzys szybko minie a ja będę się mogła niebawem rozkoszować następnym rodziałem!

    Pozdrawiam,
    Coraline

    PS.: Muszę przeprosić, jeśli chodzi o ortografie i błędy z nią związane pojawiające się w moim komentarzu. Jako usprawiedliwienie posiadam jedynie miejsce zamieszkania - pochodzę i mieszkam na Słowacji i nigdy nie uczęszczałam do polskiej szkoły, na lekcje polskiego itp. więc ortografia nie jest moją mocną stroną. Ale po prostu MUSIAŁAM wyrazić swoje zdanie ;D

    OdpowiedzUsuń
  53. Są w życiu momenty, w których człowiek nie jest w stanie wyrazić swoich uczuć określić czy są pozytywne lub może negatywne. Przecież jak wszyscy pamiętam te słowa ,, (...) wszyscy mamy w sobie tyle samo dobra, co zła. Tylko od nas zależy, jaką drogą pójdziemy. " Jeśli ktoś nie potrafi dokonać wyboru? Stoi na rozstaju dróg łudząc się, że będzie mógł stać wiecznie, ale zawsze musi w końcu dokonać wyboru. Wyboru, który zaważy na jego całym życiu. Nie można przez całe życie zakładać maski. Ukrywając pod nią swoje prawdziwe uczucia. Uczucia, o których nikt nic nie wie. Ukrywając swój smutek pod maską a ukazując tylko radość. Nie wiemy co się z nami dzieje. Coraz szybciej spadamy w przepaść. Przepaść obojętności, z którą nie możemy sobie poradzić. Nienawidzimy tego uczucia i nie możemy się go pozbyć. Chcemy być szczęśliwi, ale dla nas to uczucie istnieje tylko gdy mamy założoną maskę udawanego szczęścia. Wciąż czekamy na to prawdziwe. Jakby jakimś cudem miało przyjść samo... Ja ciągle czekam. Mając nadzieje, że przyjdzie.. A dzięki Twojemu opowiadaniu zapominam o świecie w którym żyję. O świecie obojętności. Świecie, w którym jedynym pragnieniem jest władza, która wcale nie daje szczęścia i nie trwa wiecznie. Do czego ludziom potrzebna jest potrzebna jest ta cholerna władza?! I tak umrzemy a po władzy pozostanie tylko wspomnienie. I to w dodatku złe. Najgorsze w tym wszystkim jest fakt, że jutro znów założymy maski i nie zrobimy nic by być szczęśliwymi ludźmi.
    Pragnę jeszcze raz Ci podziękować za to, że chociaż na chwile mogę oderwać się od tej bolesnej rzeczywistości. Chciałabym również przeprosić za brak jakiegokolwiek składu i ładu oraz wszelakie błędy językowe, gramatyczne i wszystkie, które popełniłam pisząc ten tekst.

    Chciałabym się jakoś podpisać, ale sama nie wiem jak...

    OdpowiedzUsuń
  54. Aż się poplakałam. :( jak ty pięknie piszesz. Jak ty pięknie opisujesz te uczcia, te wszystkie sceny. Draco jest tutaj taki inny, taki czuły. Mam nadzieję, że nie porzucisz bloga. ;( jesteś wspaniała. :*

    OdpowiedzUsuń
  55. tez uważam że rozdziałowi niczego nie brakuje :) jeste rewelacyjny

    OdpowiedzUsuń
  56. Może krótki, ale znów piękny :).
    Szczerości nigdy za wiele ;).
    Oni nie jedzą.. :/.
    Dobra, nic już nie mówię :D
    Nieparzysta

    OdpowiedzUsuń

Czytelnicy: