16 listopada 2012

24. Animus clausus


„Kiedy się zakocham, to będzie to na zawsze, albo nigdy się nie zakocham.
W tym zwariowanym świecie miłość kończy się zanim się zacznie,
kiedy oddam moje serce to oddam je na zawsze...”.

~*~

      „Kiedy będzie już po wszystkim, kiedy zrobisz, co do ciebie należy, Draco odejdzie jak cień, pozostawiając cię z całkowitym mętlikiem”.
      „I uwierzyłaś mu, Granger? Że dotrzyma słowa? Jeśli tak, to jesteś bardzo naiwna”.
      „Draco wie, jak wybierać sobie pomocników”.
      Słowa Zabiniego huczały mi w uszach i nie czułam się z tym dobrze, tym bardziej, że jakaś część mnie zdawała sobie sprawę, że mógł mieć rację. Od kiedy postanowiłam położyć kres schematom i poznać Malfoya na nowo, jakoś przestałam myśleć o tym, jaki był kiedyś. Odgrodziłam przeszłość grubą kreską, dając mu kolejną szansę. A może właśnie to był błąd? Może powinnam być ostrożniejsza, nie ufać mu aż tak szybko i tak bardzo?
      Dużo myślałam o tym w te końcowe, styczniowe dni, które dzieliły nas od ostatecznego finału. Na samą myśl o całej tej sprawie ogarniała mnie dziwna, niezrozumiała ambiwalencja, jakbym uparcie na coś czekała, jednocześnie bojąc się tego. Jednego byłam jednak pewna: nie żałowałam niczego, co stało się podczas minionych czterech miesięcy. Niczego. Nawet jeśli konsekwencje wszelkich kłamstw dopiero miały mnie odnaleźć.

     Trzydziestego pierwszego stycznia obudziłam się skoro świt, doskonale wiedząc, że ten dzień w jakimś stopniu zaważy na moim dalszym życiu. Starałam się usilnie o tym nie myśleć; wydawało mi się, że jestem przygotowana na każdą ewentualność: nawet na to, że Draco Malfoy, otrzymując, co chciał, odejdzie w swoją stronę, nie oglądając się za siebie. Mimo to, kiedy szłam opustoszałymi korytarzami zamku w kierunku sowiarni, zdałam sobie sprawę, że oddychanie sprawia mi większą trudność niż na co dzień – jakby jednak jakaś część mnie od środka się rozpadała i to nie tylko metaforycznie, ale również fizycznie. Bądźmy szczerzy: nie byłam ani trochę przygotowana na ostateczny koniec. Czułam się niezwykle krucha i nietrwała, jakby w razie niepowodzenia z mojego ciała miał zostać tylko proch, z mojej duszy lekki powiew wiatru, a z słów tylko odległe, niezrozumiałe echo.
     W sowiarni powitało mnie pohukiwanie setek ptaków, które pewnie dopiero niedawno wróciły z nocnych łowów. Przywołałam do siebie jakąś przypadkową, szkolną sówkę i przywiązałam do jej nóżki krótki list do Malfoya, w której napisałam tylko dwa słowa: "Jest gotowy". Wiedziałam, że zrozumie i przybędzie jak najszybciej na siódme piętro.
     Westchnęłam i łudząc się, że jestem przygotowana na ten ostateczny koniec, też ruszyłam do miejsca, gdzie za posągiem Siedmiopalczastej Czarownicy wszystko się zaczęło i gdzie wszystko, po czterech długich miesiącach, miało się zakończyć.
     Nogi same prowadziły mnie do celu, czułam się, jakbym nie miała kontroli nad swoim ciałem. Chciałam inaczej przeżyć tą chwilę: cieszyć się tym, co miałam okazję przeżyć, ale strach o jutro, niepewność i konkretne oczekiwania względem Malfoya mi na to nie pozwoliły. Zadrżałam niespokojnie, kiedy już na siódmym piętrze ktoś wypowiedział moje imię. Rozejrzałam się dookoła, trochę zdezorientowana, i dopiero po chwili dostrzegłam postać Cormaca McLaggena, zmierzającego w kierunku pokoju wspólnego. Miał na sobie dres i czoło mokre od potu, przez co domyśliłam się, że właśnie wracał z porannego joggingu. Nie byłam wstanie wydobyć z siebie głosu: spróbowałam się do niego uśmiechnąć, choć jestem pewna, że to, co powstało na mojej twarzy, było raczej grymasem.
 - Miłego dnia, Hermiono – powiedział McLaggen, rzucając mi szarmanckie spojrzenie.
     Poczekałam, aż Gryfon zniknie za zakrętem, po czym wyjęłam różdżkę i dotknęłam nią środkowego palca czarownicy, dokładnie tak, jak robiłam to dziesiątki razy.
 - Znam twój sekret – szepnęłam.
     Komnata strzegąca przez ostatnie cztery miesiące naszego wspólnego sekretu była pusta i tonęła w półmroku. Słońce wstawało powoli i jakby niechętnie, przykryte grubą warstwą atramentowych chmur, z których zaczynał sypać śnieg z deszczem. Pogoda adekwatna do tego, co dzieje się we mnie, pomyślałam, zaciskając mocno zęby, żeby móc poudawać jeszcze trochę tę silną i obojętną Hermionę, która w głębi duszy nie wie, co przyniesie jej jutro.
     Przyjrzałam się raz jeszcze temu miejscu, z którym wiązałam wcześniej tak wielkie nadzieje. Półki z kilkoma bajkami dla dzieci, w których pewnie do tej pory znajdowały się listy od Ester. Drewniane krzesło, które kilka miesięcy temu – a wydawało się, jakby było to co najmniej w poprzednim życiu – roztrzaskałam ze złości o kamienną ścianę. Duże okno, z którego roztaczał się piękny widok na szkolne jezioro z wielką kałamarnicą, to samo, na którego dnie spoczywały obok siebie dwa, małe kamyki…
     Spojrzałam do wnętrza kociołka i uśmiechnęłam się sama do siebie. Eliksir był w kolorze bladego złota i wydawał intensywny zapach świeżego bzu, dokładnie tak, jak opisane to było w recepturze. Uwarzenie Animus clausus było moim dużym sukcesem, który, przyznam szczerze, podwyższył znacznie moją samoocenę i sprawił, że uwierzyłam bardziej w swoje umiejętności, nieco wyblakłe od czasu pojawienia się tajemniczego Księcia Półkrwi.
     Drgnęłam, kiedy drzwi wejściowe otworzyły się z hukiem tak donośnym, że byłby on w stanie postawić na nogi cały zamek. Moje serce dziwnie zadrżało, widząc Ślizgona. Na Merlina, kim on jest, co ma w sobie, że zdołał w tak krótkim czasie odebrać mi oddech i sen?
     Wyglądał tak niezwykle, jak zawsze, tylko oczy wydawały się bardziej żywe, pełne jakiejś dziwnej, nieopisanej pasji, której nie potrafiłam w tamtym momencie nazwać. Spuściłam szybko wzrok na podłogę, bojąc się, że wpadnę jeszcze głębiej w wir tego uczucia – a im bliżej dna byłam, tym więcej kosztowało mnie wyjście na ląd.
 - Jesteś pewna? – zapytał Draco bez zbędnych wstępów, podchodząc do kociołka i spoglądając na jego rzadką konsystencję. Kiwnęłam potakująco głową.
 - Wszystko zgadza się z recepturą.
 - Napiję się go od razu.
     Głos miał pewny i zdecydowany, w ani jednym momencie się nie zawahał. Patrzyłam, cała spięta, jak unosi różdżkę w górę, zatacza nią duży łuk i już po chwili trzyma w rękach szklany puchar, podobny wielkością do tych, z których piliśmy na ucztach w Wielkiej Sali. Pomimo stuprocentowej pewności, że wszystko poszło zgodnie z planem, denerwowałam się: trzęsły mi się dłonie, a na plecach poczułam nieprzyjemny dreszcz. Tak łatwo było się przecież pomylić: wlać kropelkę za dużo lub za mało któregoś z soków, spóźnić się kilka minut z temperaturą ognia pod kociołkiem, zamieszać chochlą w nie tę stronę, co trzeba…
 - Boisz się? – zapytałam cicho, nie potrafiąc ukryć setek wątpliwości.
 - Nie wiem – odparł. Zabrzmiało to w jego ustach tak prawdziwie i szczerze, że poczułam, jak moje serce zalewa fala gorąca pomieszana z ogromnym żalem. Uśmiechnął się delikatnie, przechylając puchar w dłoniach. – To dość dziwne uczucie: świadomość, że możesz zaraz umrzeć albo raz na zawsze stracić rozum. Ale ufam ci, Granger…
     Ufam ci, Granger.
     Ktoś słyszący to z boku mógłby uznać to za zwykłe stwierdzenie, nie niosące ze sobą żadnych konsekwencji. Dla mnie była to jednak niewypowiedziana obietnica, swoista gwarancja i zabezpieczenie, choć przecież Draco Malfoy nigdy mi niczego nie obiecał.
     Kiedy nalał eliksir do pucharu, stało się ze mną coś dziwnego. Chyba dopiero wtedy doszło do mnie, jak wielkim ryzykiem było wypicie Animus clausus. Mogłam go zabić albo nawet gorzej. W jednej sekundzie mogłam zniszczyć życie drugiego człowieka!
 - Draco, nie pij tego – powiedziałam, robiąc krok w przód, i jednocześnie wyciągając drżącymi rękami różdżkę z wnętrza szaty. – Nie możesz, ja… ja nie jestem pewna, czy to jest bezpieczne… Jeśli chociażby zadrgała mi dłoń podczas odmierzania proszku z mandragory…
     Nagle uświadomiłam sobie, w jak wielu sytuacjach mogłam popełnić błąd! A w ten wieczór, kiedy zaatakował mnie Zabini? Jeśli sam Ślizgon wtedy niedokładnie dodał któreś z ingrediencji? Nigdy nie wybaczyłabym sobie, gdybym kogoś zabiła…
 - O czym ty mówisz, Granger? – Zmarszczył brwi, przyglądając mi się dokładnie.
 - Proszę, zostaw to. – Wyciągnęłam przed siebie rękę z różdżką, gotowa jednym ruchem opróżnić cały kociołek. – Nie pozwolę ci tego wypić, to niebezpieczne…
     Chwilę przypatrywał mi się w milczeniu. Nasze oczy spotkały się na jeden krótki moment. Nie wiem, co Draco zobaczył w moim spojrzeniu, ale uśmiechnął się delikatnie, prawie niezauważalnie, po czym uniósł puchar lekko do góry, jakby wznosił toast.
 - Twoje zdrowie, Granger.
 - Nie!
     Po krzyku, jaki wydobył się z mojego gardła, Malfoy za jednym razem wlał całą zawartość pucharu do swoich ust, nie dając mi czasu na jakąkolwiek reakcję.
     A potem kilka rzeczy wydarzyło się jednocześnie.
     Miałam wrażenie, że moje serce na moment się zatrzymało, kiedy srebrne, błyszczące naczynie roztrzaskało się na kamiennej posadzce w drobny mak. Po tym, jak Draco upuścił puchar, złapał się za głowę, a jego twarz wykrzywił przerażający ból, który mnie dosłownie sparaliżował. Osunął się po ścianie na podłogę, a ja, pomimo odległości, jaka nas dzieliła, słyszałam nienaturalnie przyspieszone bicie jego serca.
 - Draco?! – Kiedy tylko na nowo poczułam twardy grunt pod nogami, podbiegłam w jego kierunku i klęknęłam obok. – Na Merlina, Draco, co ci jest?!
     Długie sekundy niepewności. Wtedy myślałam, że to najgorsza chwila w moim życiu, ale nie mogłam mieć przecież pojęcia o tym, co szykuje dla mnie przyszłość.
     Wydawało mi się, że minęła wieczność, nim Ślizgon się uspokoił i odjął dłonie od głowy. Oddychał ciężko i głęboko, był blady, ale poza tym nic w nim się nie zmieniło.
     Oparł głowę o ścianę i zamknął oczy.
 - To było… straszne – powiedział w końcu. – Ale, jak widać, żyję.
 - Co się z tobą działo? – zapytałam, nie próbując nawet ukryć strachu w głosie. Zorientowałam się, że ściskam z całej siły jego dłoń; speszona, natychmiast ją cofnęłam, ale w żaden sposób tego nie skomentował.
     Przeniósł wzrok na mnie.
 - Nie wiem – odparł. – Czułem się, jakby coś od środka rozsadzało mi głowę. A potem jakbym wsadził ją pod strumień zimnej wody. Wydawało mi się też, że dookoła wirują wspomnienia z mojego życia i… moje własne myśli. A potem wszystko ustało.
     Spojrzał na swoje ręce, jakby chciał upewnić się, że aby na pewno jego ciało nie zostało w żaden sposób zniekształcone i zdeformowane. Wciąż trzęsłam się jak osika.
 - A więc… udało się? – odezwałam się cicho.
 - Przekonajmy się.
     Wstał i stanął wyprostowany przed oknem, twarzą zwrócony do mnie. Ja również się podniosłam, nie bardzo rozumiejąc, czego Ślizgon ode mnie oczekuje.
 - No, dalej, Granger – powiedział w końcu. – Zrób to. Wedrzyj mi się do umysłu.
 - Co? – Pokręciłam przecząco głową. – Och, nie, ja nie…
 - Śmiało, Granger! Przecież znasz zaklęcie!
     Dokończ, co zaczęłaś, Hermiono, pomyślałam, po czym skierowałam swoją różdżkę w twarz Malfoya. Dłoń wciąż mi drżała i byłam pewna, że Ślizgon doskonale to widzi.
 - Legilimens! – krzyknęłam, zamykając jednocześnie oczy.
     Nic się nie wydarzyło. Nie zobaczyłam przed sobą żadnych obrazów, wspomnień, myśli – nic, co świadczyłoby o tym, że Animus clausus zadziałał nieprawidłowo. Umysł Malfoya był zamknięty przed penetracją z zewnątrz. Dokładnie tak, jak tego chciał.
 - Nic – stwierdziłam, opuszczając rękę. – Nie widzę nic.
 - Spróbuj jeszcze raz – poprosił, a w jego barwnym głosie wyłapałam entuzjazm. – Teraz będę chciał, żebyś zobaczyła coś… jakieś wspomnienie, cokolwiek będę chciał…
     Kiwnęłam głową, biorąc głęboki oddech.
 - Legilimens! – powtórzyłam. Tym razem przed oczami stanął mi Zakazany Las i moja własna postać, zmierzająca w stronę pulsującego niebieskim światełkiem punktu. Błędny Ognik, pomyślałam, skrzywiając się mimowolnie. – Musiałeś wybrać akurat to wspomnienie? – zapytałam, nie próbując nawet ukryć zażenowania.
 - Sam nie wiem, dlaczego właśnie o tym pomyślałem – odparł.
     Odważyłam się spojrzeć w jego kierunku. Uśmiechał się – i to tak, jak nie uśmiechał się jeszcze nigdy w mojej obecności. Jego szare oczy, dotychczas puste, obojętne i martwe, zdawały się promieniować dziwnym blaskiem, który kompletnie mnie zauroczył. Zrozumiałam, że trudno będzie mi się rozstać z tym człowiekiem, którego nienawidziłam przez pięć lat, i którego udało mi się pokochać przez cztery miesiące.
     Jakże inaczej można odbierać wroga, gdy ta osoba przestaje się jak wróg zachowywać…
     Wyprostował się i wziął głęboki oddech, jakby właśnie otrzymał nowe życie.
 - A więc masz, czego chciałeś – powiedziałam cicho. – Zapas eliksiru, który sporządziłam, powinien wystarczyć ci na długi czas. Wystarczy, że wypijesz jedną fiolkę, by zamknąć umysł na trzydzieści dni. Nie ma terminu ważności, więc bez obaw.
     To była najlepsza chwila, by odejść, wybrać bezpieczniejszą i lepszą drogę. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, dlaczego się na to nie zdecydowałam, bo nigdy tej decyzji nie żałowałam. Nawet mimo ceny, jaką przyszło mi za nią zapłacić.
 - Nie masz żadnych pytań? – odezwał się niespodziewanie Ślizgon. – Nie chcesz nic wiedzieć? – Zrobił krótką pauzę. – Muszę przyznać, że jestem zaskoczony, Granger. Wydawało mi się, że przez te minione miesiące byłaś bardzo ciekawa, po co to wszystko. Przygotowałem się na grad pytań, a ty tymczasem zachowujesz się, jakbyś co najmniej pomagała mi uwarzyć zupę kalafiorową.
     Uśmiechnęłam się sama do siebie.
 - A więc dobrze. – Odwróciłam się do niego przodem, zdając sobie sprawę, że mogę właśnie wbijać głębiej sztylet w swoje serce. – Przed kim zamykasz swój umysł?
 - Przed swoim ojcem. – Zawiesił na chwilę głos. – Jestem jego jedynym synem, przez co wiąże ze mną pewne… oczekiwania. Nawet nie wiesz, Granger, jakie to okropne uczucie, kiedy ktoś grzebie ci w myślach, wytykając wszystkie słabości, wszystkie potknięcia. Czułem się, jakbym nie miał już własnego życia, jakbym był tanią marionetką pociąganą za sznurki przez niezbyt wprawnego lalkarza. Miałem dość. Musiałem coś zrobić.
     Zmroził mnie chłód, z jakim Draco mówił o swoim ojcu. Jakby był dla niego nie tylko zupełnie obcym człowiekiem, ale nawet wrogiem, którym gardził. Co takiego mógł chcieć od swojego jedynego syna Lucjusz Malfoy, że ten miał o nim takie zdanie?
 - A co takiego ważnego polecił ci ojciec?
     Wbił wzrok w podłogę, po czym spojrzał na mnie ze smutkiem.
 - Tego, niestety, nie mogę ci powiedzieć – odparł. – Zresztą, nie chciałabyś wiedzieć.
 - A jaki związek z tym wszystkim ma Ester?
     Obserwowałam, jak na jego ustach pojawia się tajemniczy uśmiech, który zniknął równie szybko, jak się pojawił. Zachowałam kamienną twarz, nie dając po sobie poznać, jak bardzo ciekawi mnie postać owej nieznajomej, którą wciąż traktowałam jako potencjalną rywalkę.
 - Ester tylko mi pomaga – wyjaśnił. – Wie, jaka jest sytuacja. Poza tym, mój ojciec ją uwielbia. Może to wynika z faktu, że zawsze chciał mieć córkę.
     Znów ta gorycz w głosie…
 - Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Snape? – zapytałam, przechylając głowę lekko w prawą stronę. Malfoy skrzywił się nieznacznie, jakby sama wzmianka o Mistrzu Eliksirów wprawiała go w gorszy nastrój, ale odpowiedział.
 - Snape tylko miesza. – W jego głosie wyczułam wrogość i zdenerwowanie. – Wiem, że przyjaźnił się z ojcem jeszcze w czasach szkoły, ale prawdę mówiąc, sam często się zastanawiam, jaki ma w tym wszystkim cel. Domyślam się, że matka go o to prosiła, żeby miał na mnie oko, kiedy będę w Hogwarcie. – Wyglądał, jakby chciał coś do tego dodać, ale w ostatniej chwili zmienił zdanie. – On też wiele razy próbował przeszukać moje myśli…
 - Ale opanowałeś podstawy oklumencji – wpadłam mu w słowo.
 - To za mało, żeby go powstrzymać – wyjaśnił. – Może jedynie wytrącić z równowagi, ale Snape zbyt dobrze poznał legilimencję, żeby dać się oszukać.
 - Nie sądzisz, że on pozna, że użyłeś czegoś silniejszego?
 - Teraz to bez znaczenia. – Uśmiechnął się. – Mam wolny umysł, Granger.
     Było jeszcze tyle rzeczy, na które pragnęłam poznać odpowiedź! Chociażby to, jaki związek z całą sprawą ma Zabini, co Malfoy robi w Pokoju Życzeń i czego szukał u Boringa i Burkesa w minione wakacje. Z drugiej strony powoli docierało do mnie, że im więcej prawdy odkrywał przede mną Ślizgon, tym bardziej zatrzymywał mnie obok siebie. Jak mogłabym teraz zostawić to wszystko, kiedy poznałam przyczyny jego nieszczęścia? Być może już nic więcej ode mnie nie chciał, ale zostawienie go w tak trudnej sytuacji wydawało mi się nieludzkie. A może po prostu chciałam, żeby takie mi się wydawało – w końcu każdy pretekst był dobry, by nie kończyć tego, co skończyć się po prostu musiało.
 - A więc udało się – odezwałam się po dłuższej chwili, a mój głos pełen był niepewności. Uśmiechnęłam się smutno, wsłuchując się w deszcz bębniący o szyby. – Pragnąłeś wolności. Powiedziałeś mi to wtedy, kiedy wyszliśmy z Zakazanego Lasu pod koniec listopada. Animus clausus daje ci tę gwarancję, Draco.
     Kiwnął głową, ale się nie uśmiechnął. Miałam ochotę go poprosić, by przestał świdrować mnie spojrzeniem tych szarych, wciąż smutnych i zimnych oczu, choć już nie obojętnych.
 - Nie masz racji, Granger – wyznał. – Nie wszystko poszło zgodnie z planem.
     Nie bardzo rozumiałam, o czym mówi. Zmarszczyłam brwi.
 - A więc co poszło nie tak, Draco? – zapytałam cicho.
 - Zakochałem się.
     Gdybym nie widziała jego poruszających się ust, nigdy nie uwierzyłabym, że to Draco Malfoy wypowiedział te słowa. Zupełnie do niego nie pasowały, a mimo to brzmiały tak smutno i tak prawdziwie, jak najpiękniejsze wyznanie miłości. Poczułam, jak serce łomoce mi się w piersi niczym spłoszony ptak. Czas stanął w miejscu, a to, że pozostała część zamku właśnie budzi się do życia, wydawało się do tego stopnia nienaturalne, że wręcz graniczyło z kłamstwem. Dla mnie cały świat sprowadził się do tej komnaty i do jego osoby.
     Nie miałam pojęcia, kiedy Draco znalazł się tak blisko, tuż przede mną. Podniosłam wzrok, spoglądając w jego smutne, szare oczy i już wiedziałam, że jestem stracona na zawsze.
 - Boisz się? – zapytał cicho.
 - Tak – odpowiedziałam, choć nie pamiętałam, bym w ogóle poruszała wargami. Mój głos zabrzmiał, jakby należał do kogoś stojącego obok.
     Uśmiechnął się lekko, tak, jak lubiłam najbardziej, po czym chwycił delikatnie moją twarz w swoje ręce i zamknął oczy, muskając swoimi ustami moje usta.
     Miałam wrażenie, że każda komórka mojego ciała i każde włókienko mojej duszy krzyczy z ekscytacji. Ten pocałunek miał smak spełnienia i niósł ze sobą nigdy nie złożoną obietnicę życia, której ślepo się oddałam, uparcie wierząc, że mam już wszystko.
     Czułam się, jakbym trafiła do nieba bez potrzeby umierania.
     Stojące między nami mury ostatecznie runęły.

_________________________
To był długi i dobry tydzień. W środę zawitałam w łódzkiej Atlas Arenie na meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów - PGE Skra Bełchatów kontra Dynamo Moskwa. Emocje były tak wielkie, że żyję tym do dziś. Wróciłam do Krakowa w czwartek o 5.30 rano i ledwo wstałam na trzygodzinne szkolenie BHP, na którym pełniłam funkcję jedynie dekoracyjną. Po powrocie z uczelni poszłam prosto do łóżka i muszę się pochwalić, że już dziś na gramatyce kontaktowałam, więc myślę, że jeszcze kilka godzin snu i wszystko wróci do normy.

A rozdział? Wreszcie dobrnęłam do pierwszego małego finału. Wam pozostawiam ocenę jak to wyszło. Część I tej historii liczy 31 rozdziałów i rozplanuję to tak, by wyrobić się z nią przed końcem roku i styczeń zacząć już od części II.

Idę spać. Miłego weekendu, kochani!

74 komentarze:

  1. Pierwsza? ^^
    Ten rozdział był cudowny! :* Tyle emocji od dawna mną nie targało jak podczas czytania tej notki. Muszę przyznać, że także obawiałam się tego eliksiru, jednak jak widać niepotrzebnie. Draco był wreszcie wolny, a ja jestem pełna podziwu dla Hermiony, że to wszystko przetrzymała pomimo rozmów z Ginny i pomimo tego, że Harry nieustannie próbował udowodnić jej swoje racje co do Malfoy'a.
    Końcówka była śliczna i było to bardzo pozytywne zaskoczenie. Nie sądziłam, że stanie się to tak szybko. Nie mogę się doczekać następnej notki.
    Życzę weny i... Dobranoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybko czy nie szybko to kwestia sporna, jeśli o mnie chodzi, to uważam, że w sam raz :D Pocałowali się, co nie oznacza oczywiście, że od teraz będzie sielanka, chociaż może niektóre rozdziały mogłyby na to wskazywać...
      W każdym razie cieszę się, że ten rozdział wywołał tyle emocji, to mój duży sukces! Za wenę tradycyjnie dziękuję, a spało się wreszcie dobrze i dziś już jestem jak nowa :D

      Usuń
  2. To chyba był dość przełomowy rozdział ^^. Od dawna zastanawiałam się, kiedy dojdzie do jakiejś sceny pomiędzy nimi, nie mniej jednak ich pocałunek, oraz wcześniejsze wyznanie Malfoya, zaskoczyły mnie. Trochę szybko to nastąpiło, nie mniej jednak Hermiona już od dawna czuła do niego pewną "miętę", że tak się wyrażę i myślała o nim większość czasu, spychając inne problemy na dalszy plan.
    Bardzo szybko zaangażowała się uczuciowo zarówno w znajomość z Malfoyem, jak i w samo warzenie eliksiru, do czego naprawdę się przykładała, jak to ona ;). Nie mniej jednak mimo swojego perfekcjonizmu i uzdolnień, Granger nie była pewna, jak skończy się wypicie owego napoju. Nawiasem mówiąc, bardzo mi się podoba cały pomysł z tym eliksirem zamykającym dostęp do umysłu, naprawdę świetnie wymyślone i dobrze dopracowany koncept.
    Swietnie oddałaś emocje Hermiony oraz jej obawy, no i przemyślenia, rozterki, w jakim kierunku pójdzie ta znajomość: czy Malfoy oleje ją i wróci do dawnego sposobu bycia, czy może ich relacje będą dalej się rozwijać?
    I mam takie pytanko: czy zaczynając pisać to opowiadanie, miałaś już w miarę przemyślaną i ogarniętą fabułę, czy też szłaś na żywioł? Bo tak ostatnio się zastanawiałam, jak to jest w przypadku innych autorów. Jeśli szłaś na żywioł, to naprawdę podziwiam, bo wszystko to wygląda na bardzo starannie przemyślane i nie gubisz się w swoich wątkach, co mi zdarza się bardzo często.
    Czekam na next ;). Masz już napisane te następne rozdziały, że wiesz, że ma ich być 31? Ciekawa jestem, co ciekawego wymyśliłaś na nie ^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się zaskoczyć :D Aczkolwiek nie twierdzę, że nastąpiło to szybko, a wręcz przeciwnie - miałam wrażenie, że akcja ciągnie się jak guma z majtek, a Malfoy już od dawna wykazywał pewne "oznaki", więc myślę, że jest w sam raz :) No i oczywiście nikt nie mówi, że teraz będzie łatwo :D
      To opowiadanie w mojej głowie powstało już dawno temu, ale zawsze układam sobie zarys koncepcji przed zaczęciem pisania historii. Taka już jestem, nie lubię porywać się z czymś, co ma nie wyjść :D Oczywiście nie od razu wiedziałam dokładnie, co się wydarzy, wiele rzeczy wymagało dopracowania, ale myślę, że efekt jest zadowalający :)
      Tak, część I mam już napisaną do końca. Wyszła jak wyszła, na II mam dużo fajnych pomysłów, więc mam nadzieję, że na brak wrażeń nie będzie można narzekać :D
      Dziękuję za komentarz, pozdrawiam!

      Usuń
    2. Jeśli u ciebie się ciągnie jak guma z majtek, to co ja mam powiedzieć? ;P Mam niestety tendencję do wydłużania wszystkiego w nieskończoność.
      A mi się ta częśc podoba, o ;). I uważam, że naprawdę nie masz na co narzekać, gdyż opowiadanie jest dobre, a i czytelników masz naprawdę wielu. No i przekonałaś mnie do nielubianej przeze mnie tematyki dramione, a to też nie lada wyczyn ^^.
      Heh, ja to kompletnie nie miałam żadnych zarysów, gdy zaczęłam pisać NM. Wiedziałam tylko, że główna bohaterka ma mieć niebieskie włosy i pochodzić z NY, wszystko inne wymyśliłam później, a główną intrygę - miesiąc po rozpoczęciu pisania xD. Jestem spontaniczna i mam bardzo słomiany zapał, ale tym razem udało mi się wytrwać ^^.
      A drugą część zaczynasz już pisać? Podziwiam, że mimo studiów udało ci się zrobić zapas ^^. Mam nadzieję, że jak i ja pójdę na studia, nie będę musiała rezygnować z pisania i blogowania.

      Usuń
  3. Ojej, ten rozdział jest... cudowny. Aż mam rumieńce na policzkach z ekscytacji. Miałam nadzieję, że po uwarzeniu tego eliksiru coś między nimi zaiskrzy, w końcu Malfoy już od pewnego czasu wykazywał pewne oznaki przełamania, a Ty opisałaś to po prostu... magicznie. 31 rozdziałów, mówisz? Aż drżę z emocji, gdy pomyślę, co takiego w nich wymyśliłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, bardzo dobrze to ujęłaś :) Równe 31 rozdziałów, choć miałam nadzieję, że zamknę się w 30, wtedy byłyby wyliczone do końca roku, no ale... jakoś damy radę :D Po prostu w jednym tygodniu opublikuję dwa, nie ma wyjścia.
      Cieszę się, że się podobało, ślicznie dziękuję!

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciocia Fedora zacznie od końca: POCAŁOWAŁ JĄ!!! :D

    No, eliksir gotowy, Hermiona się nie pomyliła, chociaż nie dziwię się, że w pewnej chwili miała wątpliwości - chyba każdy by miał. No bosko, po prostu twarz mi się cieszy po tym ich pocałunku, aaa, dziękuję, że jednak pozwoliłaś im się na tyle do siebie zbliżyć. :D

    Aha, mała kwestia techniczna: "ostateczny finał" i "ostateczny koniec" to trochę "masło maślane", koniec czy finał zawsze są ostateczne. ;)

    Pozdrawiam ciepło,
    [gilderoy-lockhart]

    PS Zapraszam na NN. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, cieszę się, że wywołało to takie emocje :D
      Taak, można powiedzieć - NARESZCIE! Lody przełamane, choć nikt nie mówi, że teraz będzie lekko - w zasadzie ta cała pierwsza część będzie taka tajemnicza i trochę niewyjaśniona, dopiero w II wyjdzie na jaw wszystko co ważniejsze oraz prawdziwe intencje Malfoya ;) To taka mała zapowiedź, żeby uzbroić się w cierpliwość, bo - tak jak napisałam - to tylko pierwszy finał :D
      Na Gilderoyu napisałam komentarz już wczoraj, ale nie mam pojęcia, dlaczego go nie opublikowało, skoro był :(

      Usuń
    2. Ale jak to komentarz się nie pojawił?! :( Teraz to mi podwójnie przykrooo, Gilderoyowi zresztą też. :(

      Usuń
  6. A ja uważam, że nic za szybko nie nastąpiło, jest w sam raz! Idealnie to napisałaś, chyba lepiej być nie mogło. Wszystko w tej chwili sobie wyobraziłam, WSZYSTKO! Jego smutne oczy, to, jak wyznaje, że się zakochał. Przepraszam, ale w zasadzie nie wiem jak ubrać to wszystko w słowa, dlatego jak ochłonę, napiszę coś więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję za komentarz i nie ukrywam, że miło mi, bo widać ten rozdział wywołał tak wielkie emocje, że nawet słów brakuje :D Cieszę się, że wyszło mi to tak dobrze, chyba nawet nie spodziewałam się aż tak pozytywnego odbioru :)

      Usuń
  7. Witam, witam^^
    Już dawno przyrzekłam sobie, że tu wpadnę, ale jako że ze mnie leń jest niesamowity, niestety nie stanęłam na wysokości zadania i nie zaglądałam. Teraz jednak postanowiłam, że nie przepuszczę i przeczytam.
    I wcale nie żałuję. Wszystkie notki pochłonęłam w mgnieniu oka i nie mogłam uwierzyć, że nagle skończyły mi się rozdziały. Muszę tutaj zaglądać, to mój wewnętrzny przymus, uzależniłam się w niezwykle krótkim czasie. Dziwne...
    No, ale powinnam zacząć swoją nudą wypowiedź na temat tego pięknego rozdziału.
    Bardzo mi się podobał i jest chyba jednym z najlepszych, jakie czytałam na tym blogu. Jest w nim tyle emocji,które w dodatku są wyśmienicie opisane. W sumie to coś przeczuwałam, że Hermionę zaczyna interesować Draco. Ale oczywiście zepsułam sobie całą zabawę zaczynając czytać od końca, zła jestem. Ale... Pocałował ją!!! :D Kocham, ubóstwiam i padam na kolana.
    Draco i to jego wyznanie było piękne i lepiej chyba nikt nie potrafiłby tego opisać.
    Byłabym zachwycona, gdybyś zechciała mnie informować o nowych rozdziałach. Mogę prosić?
    [ostatnia-szansa-severusa.blogspot.com]
    No nic, to ja lecę jeszcze raz przeczytać wszystko od nowa, bo nie mogę przestać nałogowo czytać twojego opowiadania.

    Całuję,
    Eileen:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie miło mi Cię powitać, cieszę się, że przeczytałaś! Od razu ślicznie dziękuję za komentarz, bo jest niesamowicie budujący i normalnie aż chce się pisać :) Kiedy zaczęłam to opowiadanie, nawet przez myśl mi nie przeszło, że będzie ono odbierane tak pozytywnie.
      Oczywiście, będę informować :) Dodaję do linków!
      Pozdrawiam serdecznie, raz jeszcze dziękuję! :*

      Usuń
  8. Zbieram szczękę z podłogi... Nie wieże, że on jej to wyznał.. no normalnie nie wierzę...
    Rozdział bardzo bardzo dobry :D
    Pozdrawiam, Cruciatrus :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało, aczkolwiek ta szczęka... Gdybym nie znała się na metaforach, mogłabym mieć wyrzuty sumienia :D

      Usuń
  9. No to może zaczniemy stwierdzeniem,że ten dzien nie może być już lepszy. Wiedziałam już, zaczynając czytać ten rozdział iż stanie się w nim coś, co powali mnie na kolana, jak nie wszystkich.
    Po pierwsze. Naprawdę wspaniałe opisy uczuć, i sytuacji, w jakiej znalazły się postacie. Powtórzę się i powiem, że naprawdę podziwiam cię za wspaniały styl pisania.
    Ale już nie słodzę i teraz napiszę dokładniej co do rozdziału.
    Początek..Na miejscu Hermiony zapewne też bym miała takie wahania, typu "co dalej?", lecz to chyba naturalne. Spędziła 4 miesiące pomagając Draconowi, więc przywiązała się do swojego zadania jak i Ślizgona. Ponadto, coś do niego czuła. I to coś okazało się naprawdę silne.Zakładam, że nawet gdyby Miona chciała wtedy odejść nie udałoby się to jej.
    Po stylu w jakim opisujesz jej emocje, widać, iż naprawdę zakochała się w Draconie, i gdyby Malfoy wtedy naprawdę zostawiłby ją na pastwę jej myśli, to okazałby się prawdziwym dupkiem.
    Na szczęście tak nie było,i w tym rozdziale przepełniała go dobra energia. Z resztą co się dziwić? Osiągnął to co chciał i eliksir zadziałał. Nic, tylko się cieszyć ;)
    Lecz chyba nikt z nas nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji. Draco Malfoy się zakochał.. i powiedział to na głos, i to do osoby, którą darzył tym uczuciem! Jedyne co mi przychodzi na myśl to "Nareszcie!". W końcu się pocałowali!
    Nic nie działo się za szybko ani za wolno. Idealnie, wyczułaś odpowiedni moment i nie przyspieszałaś rozwoju sytuacji. Po prostu perfekcyjna notka. Nic dodać, nic ująć ;) Biję brawa na stojąco ;)
    teraz tylko liczę,że Draco nie zasłoni się pod maską i nagle palnie jakąś głupotę, tym samym raniąc serce Hermiony.
    No nic. CO by się nie działo, czekam z niecierpliwością na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak, "nareszcie" to chyba odpowiednie słowo :D Też uważałam, że nadeszła odpowiednia pora i nastąpiło tak długo oczekiwane przełamanie lodów, choć nie będzie jeszcze sielanki. Mam nadzieję, że nie rozczaruję tą pierwszą częścią i wytrzymacie jeszcze jakiś czas, bo właściwie wszystko, co ważne, wyjaśni się dopiero na początku części II, czyli w styczniu.
      A ja raz jeszcze dziękuję za komentarz, bo nie sądziłam, że ten rozdział wzbudzi tak wielkie emocje :) Niezmiernie się z tego cieszę, to najlepsza nagroda za cały pisarski trud :)
      Ściskam! <3

      Usuń
  10. Jakby to powiedzieć....szczerze nie mam pojęcia, napisze tylko że genialne a resztę pochwał które przychodzą mi na myśl odpuszczę, wszytskie określenia wydają mi się za małe.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to z pewnością wystarczy. Uwielbiam Was wszystkich :)

      Usuń
  11. Masakra, nie wiem jak opisać ten rozdział,był genialny! Czytając to, byłam tak podekscytowana, że czułam jak brzuch mi ściska z nerwów:D Cieszę się, że planujesz napisać jeszcze tyle rozdziałów, mam nadzieję że ten FF będzie trwać jak najdłużej:* Powodzenia w pisaniu kolejnych rozdziałów /J:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję! Nie ma się co martwić, planu są duże i ENS szybko się nie skończy, więc bez obaw :) Pozdrawiam gorąco i raz jeszcze dziękuję :)

      Usuń
  12. Nie mam pojęcia co napisać, nie wiem jakie słowa wyraziłyby to jak bardzo uwielbiam ten rozdział. Zdecydowanie jest moim ulubionym - jak na razie. Cieszy mnie niezmiernie fakt, że I część będzie miała jeszcze te 7 rozdziałów, a potem zaczniesz II, bo ta historia należy do najlepszych w całej blogowej sferze. Powiem Ci szczerze, że bardzo się bałam momentu kiedy Draco wypije ten eliksir, na prawdę myślałam, że przez Zabiniego czy przez swoją małą nieuwagę Hermiona zrobi coś źle, a jak czytałam, że ona go tak powstrzymuje to niemal byłam pewna, że coś nie wyszło, ale jednak na szczęście wszystko wyszło po myśli Malfoy'a. Czytając fragment "- A więc co poszło nie tak, Draco? – zapytałam cicho. - Zakochałem się." serce o mało nie wyskoczyło mi z piersi. Cudowne, cudowne i jeszcze raz cudowne.
    Pozdrawiam i z całego serca życzę Ci weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję! <3
      Aż nie mam pojęcia, co więcej napisać, więc może na tym zakończę :)

      Usuń
  13. niesamowity rozdział! brakło mi słów. mam nadzieję, że teraz będzie już dobrze i będą mieli szansę się sobą nacieszyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało, aczkolwiek na taką całkowitą sielankę lepiej się nie nastawiać, bo jeszcze długa droga przed nimi :) Nic nie jest takie proste jakby się chciało, żeby było, a ich uczucie z pewnością do łatwych nie należy :)

      Usuń
  14. Łał.
    No dobra, muszę się przez chwilę pozbierać. Nie spodziewałam się tego w taki sposób i tak wcześnie. Dobra, może wcześnie nie jest właściwym słowem przy dwudziestym czwartym rozdziale, ale zaskoczyłaś mnie. Ja rozumiem euforię po sukcesie związanym z eliksirem, tylko to, co powiedział Draco. Nie mogę nie ulegać wrażeniu, że coś jednak nie do końca jest tak, jak być powinno. Idylla. Kurczaki, nigdy mi to nie pasowało do relacji D/H. Że też on coś takiego powiedział.
    Przetrawię to sobie na spokojnie.

    Oprócz tego opisy, zwłaszcza to, co działo się z Hermioną, jej wewnętrzne przemyślenia, sposób zachowania - cud i miód.
    No, o.

    Idę się wreszcie wyspać.
    Buziam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że bardzo dużo czasu zajęło mi napisanie tego fragmentu, ale jestem z niego zadowolona. Draco nie jest takim zimnym, aroganckim Ślizgonem jakim był kiedyś, starałam się przez te dwadzieścia cztery rozdziały systematycznie pokazywać, że ma uczucia, może nawet czasem się załamuje, więc myślę, że taka jego wersja jest do przyswojenia :D
      A jeśli chodzi o opisy, to jestem niezmiernie zadowolona, że wyszły tak dobrze, bo też były dla mnie nie lada wyzwaniem.
      Dziękuję ślicznie za komentarz, całuję! <3
      PS: Spanie to wspaniała rzecz, też się już wyspałam i czuję, że mogę zmieniać świat :>

      Usuń
  15. Kochana, od razu muszę Cię przeprosić, że nie skomentowałam poprzedniego rozdziału. W ostatnim tygodniu miałam tyle na głowie, że aż strach wrócić do tego chociażby myślami (a jak już Ci kiedyś wspomniałam, jak czegoś nie zrobię od razu, potem ciężko się za to wziąć). Ale oto jestem! Mogę śmiało też powiedzieć, że komentuję Twój najlepszy rozdział. DZIEWCZYNO, opisałaś wszystko tak znakomicie, że siedziałam przed monitorem i chłonęłam każde słowo, które wyklikałaś na swojej klawiaturze z rozdziawioną buzią. Jak wiele razy mówiłam Ci, że jesteś GENIALNA? Z pewnością niewystarczająco.
    Czytając ten cudowny rozdział miałam przed oczami obraz Malfoya, który tak głęboko odpowiada moim wyobrażeniom. To niesamowite, jak cudownie to wszystko ujęłaś w słowa... A fakt, że Draco powiedział "zakochałem się" na głos sprawiło, że przeszedł mnie dreszcz. Jak to możliwe, że coś tak złego może być tak dobre? Tak więc, Malfoy i Granger. Oto mamy cudowną parę.
    Jestem ogromnie ciekawa, jak dalej to wszystko opiszesz. Muszę przyznać, że informacja o drugiej części odpowiadania wywołała na mojej twarzy szaleńczy uśmiech. Mam nadzieję, że Twój zapał nie ostygnie i będę mogła w nieskończoność czytać o losach tak idealnie wykreowanych przez Ciebie bohaterów.
    Z niecierpliwością oczekuję piątku, by poczytać jeszcze trochę o moich ukochanych bohaterach!

    Pozdrawiam cieplutko i życzę sporej dawki weny!
    PS! Zapraszam również na nowy rozdział u mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma problemu, są sprawy ważne i ważniejsze, sama często mam tyle spraw na głowie, że nie ma kiedy porządnie zębów umyć, więc w żadnym wypadku nie masz za co przepraszać! :)
      A co do dalszej części komentarza ograniczę się tylko do jednego - dziękuję. Naprawdę, nie wiem, co mogłabym powiedzieć więcej, ale słowa są przecież puste i małe.
      Dziękuję, dziękuję, dziękuję :)

      Usuń
  16. Rety i momentalnie, po tym rozdziale zabrakło mi słów. Dosłownie.
    Więc może zacznę od rzeczy wprost banalnych i przeprosze za tak długie milczenie. Miałam w tej pierwszej połowie miesiąca nawał. różnorodnych obowiązków i dopiero wczoraj zdobyłam na tyle sił, by móc zacząć nadrabiać zaległości.
    A teraz odnośnie rozdziału. Myślę, że nie jestem jedyną, która oczekiwała finału wątku z eliksirem. Myślałam, że największą niespodzianką będzie dla mnie jego działanie, a tymczasem tyle się w nim działo, że chyba sama z Hermioną trafiłam do nieba :)
    Wspomnienia Dracona dotyczące jego ojca dogłębnie mnie poruszyły i znów zaczęłam sobie pluc w brodę, że w swoim opowiadaniu robię z chłopaka takiego potwora, ale cóż, kanon to kanon.
    Lucjusz nigdy nie miał u mnie żadnego poparcia, nienawidzilam tego człowieka za każdym razem, gdy tylko napotykalam jakąś wzmiankę o nim.
    Zakończenie tego rozdziału zachwycilo mnie tak, że poczułam małe skrzydełka wyrastające z moich pleców :)
    Jednak jestem też ciekawa jak rozwiniesz ten wątek niejako zakazanej przecież miłości.
    No nic, pozostaje mi czekać w zniecierpliwieniu do kolejnego rozdziału :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję za komentarz :)
      Och, w sieci jest tyle odmian Malfoyów, że z pewnością można się przyzwyczaić :D Poza tym to dobrze popatrzyć na tę postać z perspektywy różnych opowiadać, w końcu jaki autor, taka wizja :) Jeśli chodzi o Lucjusza, to też nigdy nie pałałam do niego sympatią i w tym opowiadaniu będzie miał niewiele pozytywnych cech. Cieszę się, że rozdział się podobał, raz jeszcze ślicznie dziękuję :)
      Ściskam!

      Usuń
    2. To też prawda ;) Ja akurat prowadzę praktycznie całościowo gryfońskie opowiadanie, ściśle podlegające pod kanon łącznie z paringami, więc o jakimś udobruchaniu Ślizgona raczej nie ma mowy :)

      Usuń
  17. Jej.
    Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Jestem zaskoczona i absolutnie zauroczona. To budowanie napięcia od samego początku (i epizod z McLaggenem, niby bez większego znaczenia, ale jednak) - no cudo. A zakończenie jest fantastyczne.
    Generalnie nie wiem, co jeszcze napisać, bo brakuje mi słów. Bardzo jestem ciekawa, co dalej i niecierpliwie będę czekać na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, cieszę się, że zwróciłaś uwagę na epizod z McLaggenem, bo ten wątek rozwinę nieco w kolejnych rozdziałach :D No i muszę przyznać, że Twoje zdanie jest dla mnie niezwykle ważne, bo jako oceniająca masz niezwykle trzeźwe spojrzenie na opowiadania. Ślicznie dziękuję i mam nadzieję, że nie zawiodę w kolejnych częściach :)

      Usuń
  18. WOW.
    Tylko tyle potrafię na razie z siebie wyktrzusić. Wow. Nic więcej. Muszę sobie wszystko przetrawić, przeanalizować...
    Wow.
    To mój ulubiony rozdział.
    I tu nie chodzi tylko o to, że Draco wyznał jej miłość, Hermiona go kocha, miłość spełniona itd. Nie jestem wielką fanką Dramione. Nie jaram się samą ich miłością.
    Aktualnie jestem po prostu pod wielkim wrażeniem sposobu, w jaki Draco przekazał swoje uczucia Hermionie. To po prostu było takie niespodziewane, zaskakujące, a jednocześnie delikatne i niesamowicie subtelne. Do tego jego smutek w szarych oczach. Wspaniale opisany moment, który nawprawdę zapisze się w mojej pamięci. Bo mury zostały już zburzone.
    Znalazłam tylko kilka błędów:
    "To dość dziwne uczucie: świadomość, że możesz zaraz umrzeć, albo raz na zawsze stracić rozum"
    i
    "Mogłam go zabić, albo nawet gorzej." -> "albo" to spójnik, przed którym nie stawiamy przecinka.
    "Tego niestety nie mogę ci powiedzieć" -> "niestety" oddzielamy przecinkami ze wszystkich stron (no chyba, że jest na początku zdania albo na końcu - to wtedy tylko z jednej ;D).
    Jestem niesamowicie ciekawa, jak dalej potoczy się fabuła tego opowiadania. A ile części planujesz? Tylko dwie, czy jeszcze więcej, jeśli można zapytać? ;D
    Całuję,
    Leszczyna ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku dziękuję za komentarz i wyłowione błędy, zaraz zabieram się za ich poprawę :*
      Jeśli chodzi o części, to w planie są trzy. A raczej napiszę tak - trzy będą na pewno, czterech już nie przewiduję :D I to chyba najodpowiedniejsza liczba, bo w głowie zawsze widziałam tę historię właśnie w takich trzech głównych etapach, no i teraz się w tym powoli realizuję :)
      Pozdrawiam serdecznie! :*

      Usuń
  19. jak to jest możliwe? serce bije mi tak mocno, jakbym właśnie przebiegła maraton...całą rozmowę Dracona z Hermioną przeżywałam zbyt emocjonalnie, a jak przeczytałam to magiczne ''Zakochałem się'', przerwałam na kilka sekund..to jest po prostu piękne, cały sposób, w jaki to przedstawiłaś. najbardziej wyjątkowe Dramione, jakie przyszło mi czytać.
    tyle miesięcy obojętności, smutku z jego strony, a teraz jak grom z jasnego nieba. Zakochałem się. Te słowa będą ciągle chodzić mi po głowie.
    Absolutnie nie zgadzam się z poprzednikami - kazałaś nam tak długo czekać na ten pocałunek! w pewnych momentach byłam pewna, że ona wyjdzie, że z tego nici i on naprawdę ją zostawi, a słowa Zabiniego to potwierdziły. zaskoczyłaś mnie niesamowicie...
    przepraszam, że nie skomentowałam poprzedniego rozdziału, ale zauważyłam, że nie odpowiadasz w nim na komentarze i chociaż pierwszy raz się z tym spotkałam, teraz dodając komentarz tylko czekam, żeby zobaczyć Twoją odpowiedź.
    Twój nienaganny styl pisania przypadł mi do gustu, przez Ciebie nadużywam słowa ambiwalencja i uwielbiam cytaty, które są na początkach rozdziałów. są mistrzowskie.
    i po raz setny nie mogę się nadziwić nad uczuciowością, głębokością, sentymentalnością i innymi cechami, których nigdy, ale to przenigdy nie spodziewałabym się od Dracona, niedojrzałego dupka. totalnie obaliłaś ten stereotyp.
    przepraszam za zabójczą spójność mojej wypowiedzi, wciąż myślę o zakończeniu tego rozdziału..

    pozdrawiam serdecznie, życzę weny!
    Lucy ; **

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie za ocenę!
      Naprawdę nie sądziłam, że ten rozdział wzbudzi aż tak wielkie emocje, ale to niesamowite uczucie. A jeśli chodzi o rozdział poprzedni, to miałam tak zwariowany tydzień, że nie miałam kiedy odpowiedzieć na te wszystkie komentarze.
      Gorąco pozdrawiam! <3

      Usuń
  20. AAAAAAAAAAAAAAA!
    Czekałam na moment wypicia tego eliksiru z niecierpliwością. Spodziewałam się czegoś, co zmieni postać rzeczy, ale nie takiego wyznania! Może jakiegoś dzikiego uścisku czy coś, a tu takie boom! ;3
    Piękne to było, naprawdę. Takie zupełnie niespodziewane i szczere. <3
    W sumie to trafiłaś z tym chyba idealnie w tempo.
    Boję się tego, co będzie potem. W końcu zwykle w takich momentach zaczynają się komplikacje... wtedy, kiedy wszystko wydaje się być na dobrej drodze. Mam tylko nadzieję że problemy będą dotyczyły "ciemnej strony" i Dracona, a nie na przykład sporów między Draconem a Hermioną. Cokolwiek Draco ma wspólnego z całym tym złem, to razem przez to przebrną... prawda? ^^
    Jestem coraz bardziej zakochana w Twoim pisaniu.
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... ciężko mi odpowiedzieć na Twój komentarz nie zdradzając dalszej fabuły, więc może na razie to przemilczę? :D Powiem tylko, że w tej części jeszcze dużo się wydarzy i mam nadzieję, że tym to dopiero zaskoczę :>
      Dziękuję ślicznie, ściskam!

      Usuń
  21. Zakochałam się. Naprawdę.
    Trafiłam na twojego bloga kilka dni temu i od razu go pochłonęłam. Potem zastanawiałam się, co napisać w komentarzu, jednak chyba nie będę potrafiła oddać swoich emocji w taki sposób.
    Szczerze? Raczej nie czytuję fanfików, a już w szczególności nie tych o tematyce dramione. Jednak, gdy natrafiłam na twojego bloga to się zmieniło. To, w jaki sposób opisujesz uczucia Draco, jak jego stosunek do Hermiony się zmienia z każdym rozdziałem, zachwyciło mnie. A teraz jeszcze takie buuuum! Normalnie dech mi zapiera w piersiach! Naprawdę świetnie piszesz i z niecierpliwością będę czekała do następnych rozdziałów. Życzę więc weny i wytrwałości w pisaniu ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku dziękuję pięknie za komentarz, to dla mnie wiele znaczy :) Nie spodziewałam się, że to, co piszę, może aż tak bardzo poruszyć, ale to niesamowite uczucie. Taka mobilizacja do dalszego pisania, starania się, publikowania tych rozdziałów. Już to nie jeden raz pisałam, ale powtarzać to będę zawsze - Wy też tworzycie tę historię! I za to ogromnie dziękuję :)

      Usuń
  22. Przeczytałam z samego rana, ale nie było czasu na komentarz, teraz teź zbytnio go nie mam, ale napisać coś muszę. I chociaż przeczytałam rano, to emocje jeszcze są. Jak zabierałam się za ten rozdział, to pomyślałam "24, ciekawe ile jeszcze ich będzie, zanim Draco wypije eliksir", czytam dalej, a on już ma go wypić w tym! I ta końcówka! Nie tyle co szybko, bo jednak minęło już tyle rozdziałów, tyle miesięcy, że zdecydowanie nie było to szybko, ich uczucie zdążyło się zrodzić, ale to było takie... nie wiem nawet jak to nazwać. Zaskoczona byłam, pozytywnie zaskoczona. ;) I to, że Draco powiedział "zakochałem się", takie słowa z jego ust. Naprawdę się nie spodziewałam, że on zdobędzie się na takie słowa, że wypowie je głośno. Och, naprawdę nie mam pojęcia co mam powiedzieć/napisać! ;D Ale rozdział dopracowany, uwielbiam Twoje opisy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie uważam, żeby było to szybko, a jeśli zaskoczyłam - to mnie tylko cieszy :) Taki niespodziewany obrót akcji, chociaż szczerze mówiąc zaskoczyły mnie Wasze reakcje - myślałam, że każdy dopuszcza taką możliwość :D W każdym razie raz jeszcze ślicznie dziękuję, mam nadzieję, że dalszą częścią nikogo nie rozczaruję :)

      Usuń
  23. Na Twojego bloga natrafilam z miesiac-dwa temu, w trzy dni pochlonelam kilkanascie rozdzialow, a potem obserwowalam, czytalam w milczeniu, kompletnie zaskoczona. Trafialam na rozne Dramione, ale Twoje zdecydowanie przebija wszystkie. Wiesz czego? Bo jest naturalnie dojrzale, pisane na powaznie, przemyslane, nic nie dzieje sie przypadkiem. Tydzien w tydzien publikujesz kolejny rozdzial z zadziwiajacym wyczuciem chwili (w tym przypadku przelomu miedzy Draco i Hermiona) i dopracowaniem szczegolow, a jednoczesnie tak lekko i sprawnie sie Ciebie czyta. Postacie skonstruowane nie na zaden odwal, tylko co do niuansu, spojrzenia, gestu, kanoniczne, a tak doskonale rozwijane. Tytulowa pare, ich charaktery i umysly rozbudowalas perfekcyjnie. Co do samego rozdzialu, to sadze, ze juz dostatecznie sie rozpisalam, wiec dodam tylko, iz cieplo sie robi na serduchu czujac, widzac, myslac Twoimi slowami. Jesli rozumiesz, o co mi chodzi. ;)
    Zycze jeszcze wiecej weny i nie poprzestawaj, trzymaj poziom, bo az zal pomyslec co by bylo, jakby takie Dramione z prawdziwego zdarzenia zniklo z blogosfery!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej... aż nie wiem, co powiedzieć. Naprawdę mnie zatkało. Więc ograniczę się tylko do podziękowań za te słowa, bo naprawdę... uskrzydlają. Dziękuję pięknie!

      Usuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  25. Rozdział przeczytałam już wczoraj, ale po prostu tak mnie on zaskoczył i tak mi się spodobał, że musiałam przemyśleć, co chcę dokładnie napisać ;D.
    Z pewnością jest to jeden z Twoich najlepszych rozdziałów i naprawdę wątpię, aby ktokolwiek był stanie podważyć moje stwierdzenie. Pięknie i obrazo obrazowo opisałaś emocje bohaterów, sceny, a ta końcowa... cały czas się nią zachwycam!
    Tak się cieszę, że oni w końcu się pocałowali ^^. I podoba mi się te napięcie, kiedy Dracon miał wypić ten eliksir. Już się zaczynałam bać, ze coś może nie podziałać. Ale jak na razie, szczęście jest chyba po ich stronie.
    No to, chyba wszystko, co chciałam powiedzieć ;).

    Pozdrawiam! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęście w ich przypadku to dość ryzykowne stwierdzenie, chociaż tak, masz rację - na razie dużo spraw wygląda pozytywnie i Hermiona w końcu zacznie wierzyć, że może się udać. Nie pozbędzie się oczywiście wątpliwości i trosk, ale na wszystko przyjdzie pora, bo na koniec tej części I szykuję naprawdę duże "buum!". Obym Was tylko nie zanudziła do tego czasu :D
      Dziękuję ślicznie, pozdrawiam również!

      Usuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy moja zakładka "Spamownik" przestała funkcjonować prawidłowo? Cholera, aż sprawdziłam - działa...

      Usuń
  27. Hej, jestem tutaj nową czytelniczką ;D Twój blog jest świetny, mimo iż to Dramione jest oryginalny. Czytałam już takich wiele ale Twój jest w mojej pierwszej dziesiątce. Na dodatek widzę, że lubisz siatkówkę tak jak ja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi powitać nową czytelniczkę! Bardzo mi miło, biorąc pod uwagę fakt, że miłośniczka siatkówki - to zawsze cieszy :)

      Usuń
  28. "- Nie masz racji, Granger – wyznał. – Nie wszystko poszło zgodnie z planem.
    Nie bardzo rozumiałam, o czym mówi. Zmarszczyłam brwi.
    - A więc co poszło nie tak, Draco? – zapytałam cicho.
    - Zakochałem się."

    ORGAZM! *.* <3

    mam nadzieję, że nie spodziewałaś się po mnie niczego lepszego, bo tego nie dostaniesz. ostatecznie umarłam. a i ja też się zakochałam - w tobie i tym opowiadaniu! na wieki wieków amen! <33333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mnie zatkało, po prostu mnie zatkało, kochana.
      Orgazm zawsze mile widziany przy czytaniu tej historii, cóż mogę powiedzieć. Dziękuję! <3

      Usuń
    2. haha, proszę cię bardzo! przynajmniej 90% przyjemności po mojej stronie. :D <3

      Usuń
  29. świetny rozdział ^^
    Zakochałam się w twoim blogu i już nie mogę doczekać się kolejnego wspaniałego rozdziału <3 Jestem nową czytelniczką tego bloga i po przeczytaniu pierwszego rozdziału od razu dodałam się do obserwatorów ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezmiernie miło mi to czytać :) Już teraz dziękuję, witam w moich skromnych progach, mam nadzieję, że nie zawiodę dalszych oczekiwań! :)

      Usuń
  30. Trafiłam dziś przypadkiem i przeczytałam wszystkie rozdziały jednym tchem.
    mam pytanie. czy masz możliwość udostępnienia gdzieś/przesłania mailem całej (do tej pory) historii w formie 1 pliku? oczarowała mnie, to najlepsze ff jakie do tej pory czytałam i chciałabym je mieć na laptopie, tak dla siebie, żeby zawsze móc do niego sięgnąć...

    jakby co, podaję mail: monikakuj@gmail.com

    pozdrawiam !

    ps! Twoja autocharakterystyka boska! jesteśmy widzę rówieśniczkami ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to jesteś pierwszą osobą, która prosi mnie o coś takiego, ale to całkiem miłe uczucie :D Oczywiście mam całą historię w osobnym pliku, w wersji Worda i PDFu, nie widzę problemu, żeby Ci to podesłać :) Zrobię to w weekend, dobrze? Aktualnie studia mnie pochłaniają i właśnie siedzę nad poetyką zaznaczając średniówki i akcenty, ale w weekend wszystko to ogarnę, obiecuję... :)
      Również pozdrawiam! Rocznik 93 górą! :)

      Usuń
  31. Przeczytałam już tyle historii o Draco i Hermionie, że ciężko znaleźć mi teraz bloga z oryginalną historią i ciekawą fabułą. To właśnie dlatego tak bardzo się cieszę, że tu trafiłam! Świetnie czyta się Twoje opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały. ;D Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. ojej, to jedyna myśl jaka przychodzi mi po trzech godzinach czytania wszystkich notek. wciągnęło mnie to opowiadanie, dzięki niektórym momentom. moim ulubionym chyba będzie to z tej notki. mimo tych wszystkich uczuć miałam wrażenie, że Draco czekał, aż będzie mógł wyznać to. w mojej głowie brzmiało to tak beztrosko, jak by mówił to zwykły nastolatek z 'mugolskiego' świata, tak po prostu 'zakochałem się'
    jestem oczarowana! i stwierdzam, że naprawdę powinnam sobie w końcu wziąść przysłowie ' nie oceniaj książki ' po okładce, ani po autorze. Dama Kier tak strasznie poważnie dla mnie brzmi, a muszę się szczerze przyznać, że uśmiech nie schodził z moich ust w ciągi tych kilku godzin! dlatego jeśli nie masz nic przeciwko temu chciała bym się spytać dlaczego Dama Kier?:>
    aż się niemogę doczekać na dalszą część, żałuję, że nie mam więcej wpisów do nadrobienia! ; )) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  33. ah! nadrobiłam zaległości i... jestem absolutnie zachwycona końcówką! bezpośredniość Malfoya sprawiła, że autentycznie przeszły mnie ciarki. muszę przyznać, że nie spodziewałam się aż tak gwałtownego obrotu wydarzeń. tylko co ma do tego Zabini?

    OdpowiedzUsuń
  34. Mój boże... Nie wierzę w to!! Po prostu nie wierzę! Draco wyznał jej miłość, nie prawił jakiś wierszy o pięknej miłości i o tym że mogą być na wieczność razem chociaż nikt tego nie bd pochwalał... On po prostu powiedział ze się w niej zakochał a potem delikatnie pocałował jakby bał się że ona może uciec albo coś...
    Piękne! *.*

    kocham to opowiadanie! ^_^

    Czytam dalej, sarah ;3

    OdpowiedzUsuń
  35. Brak słó *.* Najlepszy rozdział i to wyznanie miłości ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  36. Przez cb się poryczałam na koniec jak nigdy!!!
    zawsze umiesz wzruszać człowieka :)

    NAJLEPSZE Dramione EVER!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. Mogę tylko powiedzieć, że to już mistrzostwo, wprowadzić magię momentu do świata, w którym ta powinna być w zasadzie codziennością. Shatsun :)

    OdpowiedzUsuń
  38. tak bardzo Ci dziękuję, księżniczko! 😭💕

    ,,Uśmiechnął się lekko, (...) po czym chwycił delikatnie moją twarz w swoje ręce i zamknął oczy, muskając swoimi ustami moje usta.''
    ,, - A więc co poszło nie tak, Draco? – zapytałam cicho.
    - Zakochałem się.''

    OdpowiedzUsuń
  39. 31 stycznia- moment kulminacyjny i moje urodziny! :) Dałaś idealny dzień na ten rozdział! <3 Opowiadanie wspaniałe, naprawdę. Zmiana Drakona była perfekcyjna, powoli, nie za szybko. I d e a l n i e. Biję ukłony dla ciebie! Najlepszy moment? Zdecydowanie ten: ,, - A więc co poszło nie tak, Draco? – zapytałam cicho.
    - Zakochałem się.''
    W twoim opowiadaniu można bardzo mocno utożsamić się z Hermioną, co jest niezwykłe. Jesteś cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  40. To było naprawdę piękne. Serce mi stanęło, kiedy on to powiedział. ,, Zakochałem się". To opowiadanie wywarło na mnie dużo różnych emocji, ale to było zdecydowanie najbardziej chwytające za serce ♥<3

    OdpowiedzUsuń

Czytelnicy: