27 lipca 2012

7. Konfrontacja


  - Ron, uważaj co robisz – upomniałam rudowłosego, bo jego żabie, którą miał napompować, wyrosły szpiczaste kły. Machnął tylko ręką.
     Był mroźny i deszczowy początek listopada. Siedzieliśmy na lekcji zaklęć w całkiem dobrych humorach, podbudowani tym, że w porannym Proroku Codziennym nie pojawiły się żadne informacje o nowych mordach czy zaginięciach.
 - To Harry jest specjalistą w tym zaklęciu – powiedział pan Weasley. – To on kilka lat temu nadmuchał swoją ciotkę i wysłał ją w powietrze, nie ja.
     Wszyscy parsknęliśmy śmiechem.
 - Do dziś zastanawiam się, dlaczego mnie za to nie wyrzucili – rzekł Wybraniec.
 - Prawdopodobnie dlatego, że to byłeś ty.
     Harry dźgnął różdżką zbyt energicznie w stronę swojej żaby, przez co prawie wydłubał jej oko. Spojrzała na niego z oburzeniem pomieszanym z przerażeniem i zaskrzeczała żałośnie. Skierowałam koniec różdżki na żabę stojącą przede mną i w myślach wypowiedziałam odpowiednie zaklęcie. Natychmiast zaczęła się wzdymać, po czym po chwili przypominała komiczny balon z odstającymi nóżkami i wyłupiastymi oczami.
 - No proszę, pannie Granger się udało! – zapiszczał zadowolony profesor Flitwick, stojący jak zwykle na stosie poukładanych książek. – Dziesięć punktów dla Gryffindoru!
 - Jak ty to robisz, że od razu ci wychodzi? – jęknął Ron, patrząc z zazdrością na efekt mojego zaklęcia. Jego żaba wciąż miała kły na dolnej wardze. Wzruszyłam ramionami.
 - To kwestia koncentracji, Ron – odpowiedziałam.
 - Przecież się koncentruję. Nawet bardziej, niż gdybym siedział na…
 - Sami sobie dopowiemy – przerwał mu z uśmiechem Harry.
     W końcu, po wielu próbach, podczas których Ron musiał poprosić o kolejną żabę, bo poprzednia eksplodowała z głośnym hukiem, udało mu się poprawnie wypowiedzieć formułkę i po chwili trzymał w rękach nadmuchane zwierzątko. Dumny z siebie uniósł je nad głowę w geście tryumfu, aż zaczęłam się zastanawiać, czy nie czeka na oklaski.
     Jednak żaba Wybrańca wciąż była normalnych rozmiarów.
 - Może powinni ci tu przysłać twoją ciotkę – zaproponował Ron, podbudowany swoim małym sukcesem. – Jestem pewny, że ją od razu napompujesz.
 - Harry po prostu w ogóle nie myśli o tym, co robi – powiedziałam, nie kryjąc rozdrażnienia. – Jak ma ci wyjść zaklęcie, skoro nawet się nie starasz?
     Pan Potter rzucił mi rozeźlone spojrzenie, a ja już przeczuwałam, co zaraz nastąpi.
 - Po prostu zastanawiam się, gdzie jest Malfoy, kiedy go nie ma – odparł, a ja westchnęłam głęboko, bo się nie myliłam. – Zauważyliście, że często nie ma go nawet na posiłkach?
     Ja zauważyłam. Ostatnio często błądziłam wzrokiem po Wielkiej Sali szukając tych charakterystycznych jasnych włosów, ale rzadko zdarzało mi się na nie natrafić. Od czasu naszej pamiętnej rozmowy Draco Malfoy nie pojawił się też w ukrytej komnacie, chociaż eliksir wrzał i gotował się w najlepsze. Pomyślałam nawet, że może Ślizgon mnie unika po tym, jak ostatnio dał się ponieść emocjom i ukazał namiastkę swej prawdziwej twarzy. Ze zdumieniem i nawet lekkim przerażeniem zdałam sobie sprawę, że bardzo pragnę go ujrzeć.
 - Nie Harry, nie zauważyliśmy. – Głos Ronalda wyrwał mnie z zadumy. – Bo ja tam nie zwracam szczególnej uwagi na dupków.
 - On coś knuje i bardzo chciałbym wiedzieć, co.
     Nie tylko on chciał wiedzieć. Już dawno doszłam do wniosku, że Malfoy ma jakiś tajny plan dotyczący nie wiadomo czego, ale z pewnością była to rzecz niebagatelna. W końcu nikt dla samej zabawy nie pragnie wypić niebezpiecznego eliksiru, zamykającego dostęp do umysłu. Czułam, że odpowiedź na te wszystkie pytania wisi w powietrzu gdzieś tu blisko, na wyciągnięcie ręki, ale obecnie nie potrafiłam jej odnaleźć.
 - Harry, dusisz swoją żabę – upomniałam go, zadowolona, że mogę zmienić temat.

~*~

 - Potter, twoja ignorancja właśnie pozbawiła Gryffindor dwudziestu punktów.
     Zacisnęłam zęby ze złości. Tym razem Harry naprawdę nic nie zrobił: nie rozmawiał z Ronem, nie leżał na ławce, nie odwracał się, nie rozglądał na boki ani nie dłubał bezmyślnie w kawałku pergaminu. Profesor Snape wpatrywał się w niego z mściwą satysfakcją. Moim zdaniem Nietoperz odjął nam punkty tylko dlatego, że Harry oddychał – nie było lepszego wyjaśnienia. W tym roku obrona przed czarną magią stała się złem koniecznym, chociaż w poprzednich latach większość uczniów lubiła ten przedmiot, szczególnie w trzeciej klasie, kiedy nauczał go profesor Lupin.
 - Niby za co? – odparł Wybraniec ze złością. Jęknęłam cicho.
 - Jak już powiedziałem, za ignorancję do mojego przedmiotu, Potter. U poprzednich nauczycieli być może mogłeś liczyć na taryfę ulgową, ale ja nie zniosę bezczelności, nawet od kogoś tak sławnego, jak ty. Minus kolejne dziesięć punktów za niegrzeczny ton.
     Gryfoni popatrzyli po sobie z oburzeniem, natomiast Ślizgoni zarechotali cicho z uciechy. Zacisnęłam pięści ze złości, obserwując Snape’a, który uśmiechał się złośliwie delektując się smakiem upokorzenia Harry’ego. Tak, tylko Harry Potter i tylko na lekcji obrony przed czarną magią mógł stracić trzydzieści punktów w niecałe dwie minuty.
     Widziałam, że Wybraniec już otwiera usta, żeby zaprotestować wobec tej jawnej niesprawiedliwości, ale nadepnęłam mu na stopę pod ławką, tak, że tylko cicho jęknął. Nie było sensu sprzeczać się ze Snape’m i dawać mu powodów do odjęcia kolejnych punktów Gryffindorowi. Harry popatrzył na mnie ze łzami w oczach, a ja domyśliłam się, że trochę przesadziłam z siłą. Uśmiechnęłam się do niego przepraszająco.
 - Wracając do naszej dzisiejszej lekcji – zaczął Snape cichym, lecz mocnym i zrozumiałym głosem – dementorzy… Strażnicy Azkabanu. Potwory, wysysające z ludzi całe szczęście, wszelkie dobre i pozytywne emocje, pozostawiając…
 - Panie profesorze, to było niesprawiedliwe.
     Snape przerwał w środku zdania, a mściwy uśmiech natychmiast spełzł mu z twarzy. W klasie zaległa cisza tak przeraźliwa, że wydawała się wprost namacalna: jakby można ją było wziąć w palce i wyrzucić przez okno jak natrętne robactwo. Wszyscy obecni odwrócili głowy w tą samą stronę, jakby upewniali się, czy słuch ich nie zawodzi.
- Czy chciałby pan coś powiedzieć, panie Malfoy?
     Czarne oczy Severusa Snape’a patrzyły na Ślizgona z taką intensywnością, że było to wręcz niezdrowe, ale Draco dzielnie wytrzymywał jego spojrzenie. Twarz po raz kolejny miał zupełnie nieodgadnioną, nie dało się z niej wyłapać żadnych uczuć i emocji. Znów ten chłodny pancerz, pomyślałam mimowolnie, przypominając sobie nasze ostatnie spotkanie.
 - Powiedziałem, że to było niesprawiedliwe, panie profesorze. Potter nie zasłużył na utratę takiej ilości punktów. Nic nie zrobił.
     Gdybym nie patrzyła na jego poruszające się wargi, nigdy bym nie uwierzyła, kto te słowa wypowiedział. Głos Ślizgona brzmiał w panującej w sali ciszy jak fanfara.
 - Nie pytałem pana o zdanie, panie Malfoy.
     Odwrócił się do klasy plecami i na chwilę wpatrzył w tablicę.
 - Otwieramy podręczniki na stronie dwieście siedemdziesiątej siódmej – powiedział w końcu, siadając za swoim biurkiem – i czytamy rozdział o dementorach. Na następną lekcje napiszecie o tym wypracowanie, na co najmniej dwie rolki pergaminu.
     Uczniowie zaczęli przysuwać do siebie książki i wyszukiwać odpowiedniej strony, ale robili to dziwnie nienaturalnie, jakby mechanicznie. Snape oparł głowę o ręce i wpatrywał się w Malfoya nieodgadnionym wzrokiem, jakby chciał wyczytać z samego jego wizerunku odpowiedzi na nurtujące go pytania. Harry dłubał piórem po pergaminie, nawet nie udając, że czyta, natomiast Draco – choć wpatrywał się intensywnie w równe linijki liter przed sobą – oczy utkwione miał cały czas w jednym miejscu i jakby nieobecne.
     Kiedy zabrzmiał dzwonek, pierwszy wybiegł na korytarz, nie oglądając się za siebie.
 - Świat staje na głowie – skomentował Ron, kiedy niedługo później siedzieliśmy w Wielkiej Sali na przerwie obiadowej. Malfoy znów się nie pojawił na posiłku.
 - To nie jest zabawne – skarciłam go, podchodząc do całej tej sprawy zupełnie poważnie.
 - Pewnie, że nie – przytaknął. – Ale widzieliście, jaką Snape miał minę? Jakby ktoś mu powiedział, że od jutra ma zamieszkać w Zakazanym Lesie. – Zachichotał cicho, nabijając na widelec kawałek kurczaka. Chwilę później uśmiech lekko mu przygasł. – Ale jedno jest pewne: coś tu śmierdzi i to na kilometr. A Malfoy wie coś, czego my nie wiemy.
 - To chyba jasne, jest Śmierciożercą i ma informacje z pierwszej ręki – powiedział Harry, a my z Ronem tylko spojrzeliśmy po sobie. Nie było sensu się z nim kłócić.
     Nie miałam pojęcia dlaczego Draco przeciwstawił się Snape’owi. Wydawało mi się, że ta dwójka od zawsze jest po jednej stronie, w końcu Malfoy od pierwszej klasy był ulubieńcem Nietoperza i zawsze otrzymywał od niego taryfę ulgową. Coś się jednak musiało zmienić i to bardzo, skoro teraz w ich zachowaniu trudno się było doszukać przyjaznych relacji.
 - Nic z tego nie rozumiem – szepnęłam bardziej do siebie niż do nich i dopiero z opóźnieniem zdałam sobie sprawę, że powiedziałam to głośno.
 - Ja też nie – przytaknął Ron. – Nie rozumiem też naszej pracy domowej z transmutacji… Hermiono, pomożesz mi napisać to cholerstwo?
     Parsknęliśmy śmiechem, co trochę rozluźniło napiętą atmosferę.
 - Pomogę. Ale najpierw muszę coś załatwić. Zobaczymy się w pokoju wspólnym.
     Popatrzyli na siebie ze zrozumieniem i mogłabym przysiąc, że pomyśleli o tym samym: że poszłam do biblioteki. Ja tymczasem skierowałam się na siódme piętro do komnaty ukrytej za posągiem Siedmiopalczastej Czarownicy. Już jakiś czas temu przekonałam się, że Huncwoci nie wiedzieli o tym pomieszczeniu, bo nie ma go na Mapie Huncwotów, którą od wielu dni uparcie i dokładnie przeglądał Harry.
     Jakaś cząstka mnie pragnęła zachłannie, żeby otwierając drzwi naszego sekretu zobaczyć w środku komnaty Dracona Malfoya. Tak usilnie uczepiłam się tej myśli, że przez chwilę w to uwierzyłam i byłam pewna, że tak właśnie się stanie. Pchnęłam drzwi i prawie natychmiast poczułam ogarniające każdą komórkę mojego ciała i mojej duszy rozczarowanie – dużo bardziej intensywne, niż bym chciała. Pomieszczenie było puste. Kociołek z warzonym eliksirem bulgotał radośnie, ale ja nie dzieliłam z nim dobrego nastroju. Westchnęłam głęboko, nie chcąc nawet się zastanawiać, co się ze mną dzieje i dlaczego tak dziwnie reaguję. Chyba pierwszy raz w życiu nie rozumiałam samej siebie.
     Wrzuciłam do mikstury ptasi rdest i zamieszałam w kotle siedem razy w lewo, siedem w prawo, trzy w lewo i dwa w prawo. Płyn natychmiast zgęstniał i przybrał odcień złamanej bieli. Dosypałam sproszkowane łuski smoka czarnego hebrydzkiego, a wywar zrobił się krwistoczerwony. Zerknęłam do receptury: wszystko się zgadzało. Kolejny składnik trzeba było dodać za jedną godzinę.
     Przeglądnęłam dalsze ingrediencje: okazało się, że będę musiała zostawić Malfoyowi kolejną listę z potrzebnymi do uwarzenia eliksiru składnikami. Nie miałam pojęcia, skąd Ślizgon je wytrzaśnie, bo niektóre były albo bardzo rzadkie, albo bardzo drogie. No, ale jeśli faktycznie tak bardzo zależy mu na tym wywarze, to zdobędzie włos z ogona jednorożca, nawet jeśli miałby wyrwać go osobiście jednemu z tych zamieszkujących Zakazany Las.
     Usłyszałam charakterystyczne skrzypienie otwieranych drzwi i nie wiedzieć jak i dlaczego, moje serce wyraźnie przyspieszyło swoje bicie. Czy to zwykła adrenalina, czy po prostu wiedziało, kto właśnie wszedł do środka i stał za mną?
     Powoli, bardzo powoli – żeby przypadkiem nie pomyślał, że tu na niego czekałam – wyprostowałam się, odwróciłam i prawie w tej samej chwili natychmiast zamarłam.
     To nie był Draco Malfoy.

_________________________
Cóż mogę napisać? Pozdrawiam pana z krakowskich bulwarów wiślanych, który wczoraj wjechał we mnie rowerem.

43 komentarze:

  1. Zdecydowanie ostatnie pozdrowienia przebiły wszystko ;D Jejku Malfoy i takie coś? Ja miałam minę jakby ktoś powiedział mi, że Lockhart to naprawdę geniusz. Ale rozdział był naprawdę dobry. Ciekawe dialogi, opisy i sytuacje. No i ta końcówka. Jak nie Draco to kto? Pisz szybko, bo mnie normalnie coś aż skręca z ciekawości.
    Pozdrawiam serdecznie ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz :)
      Cóż, w końcu zasiałam nutkę tajemniczości w tym opowiadaniu :D Chciałabym opublikować jak najszybciej kolejny rozdział, ale nie potrafię powiedzieć, kiedy dokładnie. To wszystko zależy od tego, czy w przyszłym tygodniu gdzieś wyjadę na kilka dni, czy też nie...
      Również serdecznie pozdrawiam! :*

      Usuń
  2. Jesteś niesamowita. Nawet najnudniejszą lekcję zaklęć potrafisz opisać ciekawie i z humorem. Mistrzowsko wręcz.
    Sprawa z Malfoy'em robi się coraz bardziej ciekawa i tajemnicza... Teraz zastanawiam się, co Książę Półkrwi ma wspólnego z tym wszystkim. No i kto wszedł do tej komnaty, skoro nie Draco?
    Pozdrowienia the best :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dziękuję za miłe słowa :)
      Powoli zaczynam ujawniać prawdziwe oblicze Malfoy'a, chociaż będzie trwało to dość długo. Ale nie chcę od razu wypływać na głębokie wody, mam nadzieję, że w ten sposób uda mi się bardziej wszystkich zaciekawić :)

      Usuń
  3. Dzięki za powiadomienie o nowej notce ;)
    No to tak : nie dopatrzyłam się żadnych błędów, wszystkie przecinki, kropki, myślniki są na swoim miejscu. Brawo! Prócz tego, muszę Cię pochwalić,że tworzysz naprawdę dobre dialogi. Czasem są zabawne, jak np. mnie rozbawił fragment,że Ron skupia się jak na... ;) Można by rzec, że ta notka jest idealna, bo niczego w niej nie brakuje.
    Tylko mocno zastanowiłaś mnie ostatnim zdaniem. To nie był Draco? Więc kto? No powiem Ci,że czekam z niecierpliwością na rozwiązanie tej zagadki.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się zasiać nutkę tajemniczości na końcu... Wszystko wyjaśni się w następnym rozdziale :)
      Bardzo dziękuję za komentarz, również pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Ale się uśmiałam, hehe ^^. Opis lekcji był genialny, nawet lepszy niż w oryginale ;P. Szczególnie ten fragment o nadmuchiwanych żabach. Naprawdę, podczas czytania tego rozdziału miałam niezły ubaw ^^. Wyszedł bardzo dobrze i lekko. Zagadkowa też była lekcja OPCM, zastanawiam się, czemu Malfoy zaprotestował, kiedy Harry stracił punkty? To było bardzo dziwne.
    I jestem oczywiście ciekawa, co dalej z tym eliksirem i jak długo Hermionie uda się to utrzymać w nieświadomości przed przyjaciółmi.
    No i kto wszedł do tej komnaty?
    Czekam na next ^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że Ci się podobało :)
      Hermionie wszystko się coraz bardziej gmatwa i komplikuje. Ona sama nie zdaje sobie sprawy, że zagłębia się w coraz głębszy "las", a kiedy już zajdzie zbyt daleko... nie będzie odwrotu.
      Raz jeszcze dziękuję za komentarz, pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Cześć! Dzięki, za powiadomienie o nowej notce! A teraz przechodzę do komentarza.
    Rozdział jak najbardziej mi się podoba. Zawsze, czytając książki HP, było mi trochę żal Rona, nigdy nic mu nie wychodziło. Nie wierzył w siebie. Za to Harry mógłby przestać czepiać się Malfoy'a. To jakaś mania prześladowcza! Musiałam dwa razy przeczytać fragment, gdzie Draco "broni" Pottera. Po prostu... WOW. No... ciekawe kto wszedł do tej komnaty, skoro nie Draco? Hermiona będzie miała kłopoty?
    Pisz szybko, bo zżera mnie ciekawość!
    Pozdrawiam!
    [iluzja-zla.blogaspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję za komentarz :)
      Kłopoty to Hermiona ma już od momentu, w którym zdecydowała się pomóc Malfoy'owi, ale nie przeczę, że niedługo będzie miała jeszcze większe...
      Niestety nie wiem, kiedy pojawi się następny rozdział. To wszystko zależy od tego, gdzie spędzę pierwsze pięć dni sierpnia :)

      Usuń
  6. Właściwie to mój pierwszy komentarz na Twoim blogu i nie wiem co napisać. Zatkało mnie. Nie sądziłam, że Malfoy kiedykolwiek mógłby bronić Pottera. A tym bardziej bronić go przed samym Severusem Snape'em. Rozdział ciekawy i intrygujący, zwłaszcza końcówka. Kim jest tajemniczy gość? Kto jeszcze wie o sekretnym pokoju? Albo kto śledził Hermionę? W sumie to mam 3 podejrzanych - Potter, Weasley i Snape. No nic, do następnego! Aha, no i informuj mnie, proszę. ;)PS. Wyłapałam brak jednej kropki. (" Nie tylko on chciał wiedzieć. Już dawno doszłam do wniosku, że Malfoy ma jakiś tajny plan dotyczący nie wiadomo czego, ale z pewnością była to rzecz niebagatelna W końcu nikt dla samej zabawy nie pragnie wypić niebezpiecznego eliksiru, zamykającego dostęp do umysłu.")
    Pozdrawiam, Apocalypsis
    [serce-pelne-nienawisci.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję za komentarz :)
      Cieszę się, że tak wielu czytelników udało mi się zaskoczyć. Chyba sama się nie spodziewałam, że wywoła to aż tak duże ruszenie :D
      Błąd poprawiony, dzięki wielkie, że zauważyłaś :)
      Oczywiście będę informować, dodaję do linków :)

      Usuń
  7. No to ciekawe ktoz to bedzie. Uwielbiam Dracona Malfloya wedlug ciebie :> prosilabym o informowanie malfoy-issue.blogspot.com przepraszam ze zostawiam tu adres bloga, ale chcialam tez napisa.c odnosnie rozdzialu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie szkodzi, z chęcią będę informować i dodaję do linków :) Dziękuję za komentarz, zapraszam do dalszego śledzenia tej historii. Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Malfoy broniący Pottera był dla mnie nie małym szokiem. Musiałam kilka razy przeczytać ten fragment, żeby uwierzyć, że to on.
    Podobała mi się rozmowa Hermiony, Rona i Pottera na początku, bardzo przyjemna z nutką humoru ^^
    Och, a końcówka strasznie tajemnicza. Zakańczanie w takich momentach powinno być karane! Szybko następny rozdział poproszę! ^^
    Weny życzę!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)
      Cóż, czasem trzeba zasiać nutkę tajemniczości :D
      Również serdecznie pozdrawiam! :)

      Usuń
  9. No tak, czasem po prostu lepiej, żeby Ron nie dokończył zdania. Wolę nie wiedzieć na czym by siedział, nawet nie chcę się nad tym zastanawiać ;D.
    Harry chyba naprawdę ma jakąś obsesję na punkcie tego, co robi Draco... ale z drugiej strony da się to wytłumaczyć. W końcu Harry jest Wybrańcem, który musi zabić Voldemorta. Więc wiadomo, że węszy, sprawdza oraz szuka sposobu na zabicie Riddla. Zresztą, lepiej dmuchać na zimne...
    Naprawdę zdziwiłabym się, gdyby Snape nie odjął punktów Harry'emu. Swoją drogą, biedny Potter. Przez to, że Stary Nietoperz miał kiedyś na pieńku z James'em, odbija się to teraz na młodszym.
    A potem SZOK! Czy Draco naprawdę powiedział, że to było niesprawiedliwe...? Musiałam to przeczytać kilkanaście razy, aby uwierzyć. A skoro tak jest, to coś zaczyna się dziać, w przeciwnym razie przecież Draco by się cieszył, że Potter stracił punkty.
    I ta końcówka, kto wszedł do tego pomieszczenia? Czyżby Snape? A może Harry... chociaż nie, jego raczej wykluczam...
    Rozdział naprawdę zaskakujący i świetnie napisany. Czytało mi się go z przyjemnością, dlatego też szkoda, że jest taki krótki.

    Pozdrawiam! ;)

    [depths-of-truth.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :)
      Cóż mogę powiedzieć, Draco powoli wdraża swój plan w życie, choć jeszcze sporo czasu upłynie, zanim wyjaśni, na czym on polega. Rozdział może faktycznie krótki - to było zaledwie trochę ponad 3 strony w wordzie - ale późniejsze wychodzą mi już dłuższe.
      Również pozdrawiam! :)

      Usuń
  10. Na początku chciałam Ci podziękować, gdyż Twój post oraz zawarte pod nim `pozdrowienia` bardzo poprawiły mi humor po dzisiejszym dniu ;)

    Cóż mogę powiedzieć, lekcję ze Snape`m genialnie opisałaś. Uch, ale i tak bym tego gościa udusiła za te trzydzieści punktów.
    Nie umiem sobie wyobrazić Malfoy`a przeciwstawiającego się Severusowi i to w celu... Obrony Harry`ego. Kto jak kto, ale Draco? ;)
    No i, oczywiście, jestem ciekawa, kto taki nakrył nasza Granger na gorącym uczynku^^
    Pozdrawiam serdeczne ;*

    [siostra-harryego-pottera.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, w takim razie bardzo się cieszę! Waeto pisać :)
      Dziękuję ślicznie za komentarz, również pozdrawiam! :*

      Usuń
  11. Pozdrowienia powaliły :D
    Co do Twojego opowiadania. Jest jedny mz najlepszych jakie czytałam. Jednym z tych, które pochłania się naraz. Jednym z tych, do których się wraca nawet po latach.
    Proszę o powiadamianie i pozdrawiam
    Cavalla
    [bitwa-marzen]
    (Kto tam przyszedł? ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za te słowa, mam nadzieję, że w kolejnych rozdziałach nie rozczaruję :) Oczywiście będę informować, dodaję do linków i również pozdrawiam! :)

      Usuń
  12. Hej,
    Twoje opowiadanie zaczęłam czytać dziś jakiś czas temu. Pochłonęłam je na raz, ponieważ nie mogłam się od niego oderwać. Masz bardzo lekki styl, nienachalny, ciekawy i intrygujacy. Świetnie kreujesz swoich bohaterów, zachowując im kanoniczność. Zazwyczaj w Dramione Hermiona jest rozhisteryzowaną zakochaną na śmierć nastolatką, a Draco nie zachowuje ani krzty swojej wredoty, tylko od razu staje się milutki i słodziutki. U ciebie jest inaczej i chwała Ci za to.
    Podoba mi się pomysł z tym eliksirem, ciekawe połączenie losów Hermiony i Dracona.
    Uwielbiam, kiedy do opowiadania są wklejane zabawne dialogi i wymiany zdań. To świetne urozmaicenie, a niestety nie wiele osób potrafi to ładnie wpleść w bieg opowiadania.
    Jestem naprawdę zaintrygowana, kto wszedł do pomieszczenia, skoro to nie Malfoy. Jeśli nie byłby to problem, proszę o informowanie o nowych notkach na moim blogu www.cmentarz-mojej-autonomii.blogpot.com. Z góry dziękuję.
    Całuję,
    Leszczyna
    PS Myślę, że Ci się to przyda: http://www.yaoifan.fora.pl/pseudoporadnik-pisarski,17/odmiana-imion-nazwisk-i-innych-potterowskich-nazw-wlasnych,72.html, ponieważ zauważyłam, że parę razy źle zapisałaś odmianę kilku nazwisk. Np. Maloya albo Weasleya (zapisujemy bez apostrofu).
    PS 2 Miłego wypoczynku!
    PS 3 Również podrawiam pana z Krakowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, dziękuję :)
      Dziękuję także za ten link, z pewnością się przyda. W wolnej chwili poprawię błędy w poprzednich rozdziałach.
      I oczywiście będzie mi bardzo miło informować Cię o nowych rozdziałach! Serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Hej! Nie wiem, czy miałam Cię informować, ale postanowiłam to zrobić nq wszelki wypadek. Na http://iluzja-zlq.blogspot.com - pojawiła się nowa notka.
    Jeśli mam Cię dalej informować, to możesz mi o tym napisać?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wierzę, Malfoy wstawił się za Potterem, coś nowego! Czyżby pogorszyły mu się relacje ze Snape'em? Albo jest jakiś inny powód? Zobaczymy. No i kto, że tak powiem, "nawiedził" Hermionę, skoro nie Draco?

    Pozdrawiam,
    [une-crime-parfait]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że zasianie nutki tajemniczości zachęci do czytania :) A Draco... cóż, powoli wdraża swój plan w życie, choć do ujawnienia go dojdzie duuużo później :)
      Również pozdrawiam!
      PS: Błąd w linkach już poprawiony :)

      Usuń
  15. Och, tak mnie ubawiła reakcja Malfoya, że aż musiałam się przejść po pokoju żeby ochłonąć i móc czytać dalej. Podoba mi się to, jak powoli, z naciskiem na powoli, zmienia się stosunek Hermiony do Dracona. Moment zawahania - kim może być osoba, która się pojawiła? Uwielbiam taki dreszczyk emocji.
    Bezbłędny opis obu lekcji - czułam się tak, jakbym tam była.

    ...
    BOŻE. Dopiero teraz wpadłam na to, by przeczytać zakładkę o autorce i doznałam objawienia, prawie że.
    A stało się to w wyniku tego, co napisałaś pod rozdziałem.
    Otóż. Ja też jestem z Krakowa i również rocznik '93, a białą czekoladę kocham jak nic na świecie. I też moim jedynym nałogiem jest uśmiech!
    Tyle, że ja studiuję medycynę od października :3

    Łał. świat jest maleńki.

    Pozdrawiam serdecznie,

    [powiedz-to.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, poważnie? Kraków? Świat rzeczywiście jest mały :D Ale to dobrze, może kiedyś będzie okazja, żeby się spotkać? :)
      Medycyna? :O To podziwiam, zawsze imponowali mi ludzie studiujący medycynę i prawo. W takim razie życzę powodzenia i, cóż, wytrwałości, bo wiadomo, że łatwy to ten kierunek nie jest.
      Również serdecznie pozdrawiam! :)

      Usuń
    2. Absolutnie poważnie Kraków. I jesteś drugą osobą, którą spotykam po swoim powrocie, a która rezyduje w moim ukochanym mieście - trochę mnie to bawi :) Okazja jest zawsze :D
      Dziękuję, to było marzenie absolutne od dzieciaka :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Na http://wszechstronni.blogspot.com/ pojawiła się ocena twojego bloga. Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  17. świetnie piszesz ;)
    już nic nie muszę chyba dodawać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję, nic więcej nie trzeba :)

      Usuń
  18. rozdział bardzo mi się podoba. Lekcja ze Snape'em była urocza. Nie, serio, bardzo mi się podobała. Lubie szkolnego nietoperza. No i Draco. Ten też był tutaj świetny. Liczę na więcej takich akcji.
    I kto tam do jasnej anielki wlazł, skoro chyba jak każdy stawiałam na blondyna?
    Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślałam, myślałam i już wiem, czego brakowało mi w ostatnich rozdziałach - elementu zaskoczenia! W tej notce sprawa ma się zupełnie inaczej, bo jest tu dziwne zachowanie Draco na lekcjach jak i tajemniczy gość. Szczerze mówiąc jest to najlepszy rozdział, jaki dziś u Ciebie czytałam :) Cieszę się, że nie trzymasz się kurczowo kanonu i dodajesz kilka rzeczy od siebie, bo to drastycznie podnosi poziom historii.

    OdpowiedzUsuń
  20. Co się stało Draco, że wstawił się za Harrym? o.O I kogo zobaczyła Hermiona? Jak się cieszę, że nie muszę czekać tygodnia i przeczytam to już zaraz :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mam pojęcia co zrobię, kiedy będę już na bieżąco. Urywasz w takich momentach...!
    Boję się, mam tylko nadzieję, że praca Hermiony nie pójdzie przez KOGOŚ na marne.
    Dziwne zachowanie Dracona, nie powiem, ale nie to mnie zastanawia. Bardziej czekam na rozdział, w którym pojawi się go trochę więcej :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. łosz ty w dupcie!! coraz bardziej mnei zaskakujesz :D
    najpierw wgl draco prosi mione o pomoc, teraz staje w obronie pottera... Co tu się do cholerki dzieje?!

    czytam dalej, sarah ;3

    OdpowiedzUsuń
  23. Kto to był? No, kto? Chyba będę musiała szybko przeczytać kolejny rozdział, bo inaczej oszaleję z niepewności...
    Dracarys

    OdpowiedzUsuń
  24. Snape. Tradycyjnie odejmuje punkty Harry'emu za nic. Draco. Sprzeciw. OMG. Moje serce zawirowało, umysł oszalał *.* Kto inny.zna dostęp.do tajemnej komnaty? Kim jest ttajemnicza postać? Po co Malfoyowi ten eliksir? Co on knuje? Dzięki Tobie zaliczyłam zgon xD

    OdpowiedzUsuń
  25. Pozdrowienia nie wiedzieć czemu były dla mnie tak śmieszne, że chichrałam się z nich dobre dziesięć minut :D.
    "To nie był Draco Malfoy" - O zgrozo! A niby kto?
    Pchach! Dracze przeciwstawia się Nietoperkowi.. Piekło zamarza a chleb wypiekają bez mąki.. Dobra koniec :D.
    Czytam dalej a Tobie ślę wielkie pozdrowienia ;).
    Nieparzysta

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytałam to opowiadanie jakies 3 razy, ale za każdym razem towarzyszy mi to podekscytownie. Jesteś kimś cudownym, moim aniołem.

    OdpowiedzUsuń
  27. Pomiędzy niezliczoną ilością bezbarwnych, nużących czasem żałosnych, bo głupich opowiadań kryje się "Echo Naszych Słów", "Moja Ulubiona Szlama" oraz "Lubie, gdy jesteś obok"❤

    OdpowiedzUsuń

Czytelnicy: